zimne ręce

Mam hm... problem. Mam (od kąd pamiętam) lodowato zimne ręce (nie, nie
jestem dziewicą :P). Miałem w młodości problemy z sercem (przez 1rok nawet
byłem z WF-u zwolniony), myślę czy to może mieć jakiś związek? Robi się to
coraz bardziej uciążliwe, moje ręce nie potrafią utrzymać normalnej
temperatury, jak temperatura otoczenia jest niższa. Jak myślicie czego może
to być objaw albo jak znacie podajcie jakieś domowe sposoby na to :-) (tylko
nie mam na myśli trzymania raczek pod kołderką lub używania rękawiczek,
heh.).

Greg



To moga byc albo problemy z krazeniem, i wtedy najlepiej zrobic pomiar
przeplywu krwi w konczynach, tzw. Dopplera, albo po prostu nerwica
wegetatywna, ktora sama kiedys przejdzie. Ja tez zazwyczaj mam zimne dlonie i
stopy i przestalam sie tym przejmowac.
Z.




--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


     

  Czy konie mają chorobę sierocą?
coz gdy idzie o tkanie, filmowanie koni i inne teorie i eksprymenty naszych kolegow zza oceanu to pozostalbym w duzym dystansie.
czy taknie konia ma cos wspolnego z nerwica natrenctw-mozliwe, ale dla mowienia o nerwicy musza byc spelnione nastepujace wymagania. nosza one nazwe objaow osiowych, bez ktorych zadna nerwica obyc sie nie moze. sa to;
1) lek
2) mechanizm blednego kola
3) objawy wegetatywne
czy przy tkaniu mamy do czynienia z lekiem NIE, wiec nie mozna tutaj droga magdo mowic o nerwicowym podlozu tkania

tkanie jest nalogiem, sposobem na nude, ktory staje się bronią obosieczną. kon ktory zacznie tkac nie moze po jakism czasie sie uwolnic z tego nalogu. kiedys probowano konie leczyc z lykaowsci blokujac receptory odpowiedzialne za wychwytywanie endorfin to przynosilo skutki jest jednak terapia droga. ciekawe mjakby sie to sprawdzilo w tkaniu

co do uwagi magdy ze wielu koniarzy uwaza ze tkanie jest ich wina
PO CZESCI JEST, jest ono w swej genezie metoda zastepcza wyladowania popedu ruchu z wraz z zwiazanymi z nim popedami spolecznym. niech kon ma chocby tego krolika obok w klatce, barana, koze, psa lub kota-kogos z kim moglby ,,pogadac" to tkanie znacznie sie zmiejsza

co do szkodilowsci tkania to proponuje magdo przeprowadzic eksperymet STAN SOBIE W DOMU I POTKAJ SOBIE Z POL GODZINY A POTEM OPISZ NAM SWOJE WRAZENIA

  odstawiłam MICROGYNON 21- co się ze mną dzieje????
Microgynon 21 bralam przez 4 lata, 2 razy robilam kilkumiesieczna przerwe i w tym czasie zażyłam (dwa razy) POSTINOR...... Pół roku temu odstawiłam microgynon, zaczeło się od zawrotów głowy, opóźniała sie miesiączka...
Potem-Wizyta u neurologa-zabiegi na kregoslup szyjny oraz stwierdzenie nerwicy wegetatywnej!!!!! (faktycznie moge miec ta nerwice). Objawy nie ustępują, choć są coraz słabsze...
Potem wizyta u ginekologa-stwierdzenie zaburzeń hormonalnych...
Ostatni cykl mialam tragiczny, wlasciwe akurat sie konczy i czuje sie jak w czasie menopauzy- nogi jak z waty, zawroty glowy, wary.. Nie daje rady. Lekarz twierdzi ze zbada moje hormony i ze wlasciwie mozna mnie leczyc...
Ale czy kolejne leki nie spowodują kolejnych zaburzeń??? Proszę o rade.

  Wczesnoporanne wizyty w toalecie
Miałam podobny problem, budziłam się o 1, potem o 5. Tak z 4 razy do kibelka się szło. Od kiedy się leczę praktycznie nie mam objawów przez cały dzień, ale w noc to samo. Mojq lekarka doszła do wniosku, że mam też"czynnościówkę", czyli nerwicę wegetatywną i przepisała mi nasennny zoplpiden. Nie sądzę, by to była kwestia u Twojej córki, ale może jakiś łagodny lek "wyciszający" jelita by pomógł. Nie tak silny jak zolpiden, ale np melisa. Przykro mi z powodu Twojej córki, wiem co to jest być niewyspanym po takim kibelkowaniu

     

  Kolagenoza ???
Też mi sie tak wydawało, że mam coś podobnego do zssk ( jest taka wersja w nzj, przebiegająca podobnie jak zssk, która atakuje stawy kręgosłupa i biodrowo-krzyżowe ). Ale jak pytałam doktora, to powiedział, że to nie to. Na razie mi za dużo nie mówi, bo uważa, że nadmiar wiedzy mi szkodzi, powie dopiero jak będzie pewny co mi jest ( zawsze tak robi ). Ale tak się właśnie wyraził: choroba autoimunologiczna, tkanki łącznej.

Jak tylko się dowiem, co mi jest naprawdę, to napiszę tutaj na forum. I wtedy opiszę wszystkie objawy, myślę, że to ważne. dlatego, że przez 10 lat nikt z lekarzy nie wiedział co mi jest, ale nie wyglądało to na tyle specyficznie, żeby w ogóle zaczęli robić jakieś badania. Odsyłali mnie do domu, mówili, ze to nerwica wegetatywna, hipochondria. Dostałam leki uspakajające, które brałam prawie przez 10 lat z przerwami ( sama je odstawiałam jak się czułam lepiej ).
Dwa lata temu trafiłam do tego obecnego lekarza, po to żeby mi dał jakieś leki stawiające na nogi, bo miałam wyjechać za granicę do pracy. A on jak zobaczył, co ja zażywam, to zaniemówił. Najpierw mi odstawiał prochy uspakajające ( benzodiazepiny !), przeżyłam objawy odstawienne, trwały kilka miesiecy ( zostałam uzależniona pod opieką lekarską ). Od tej pory, czyli od dwóch lat mam dość dużo objawów. Doktor zaczął mnie diagnozować, bo stwierdził, że te moje objawy to nie urojenia. Na razie wiem, to co poniżej napisane.

  bol glowy.... a DO
Użytkownik "kzychu" <kzychu@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:btbr6c$mgp$1@earth.sauron.pl...

[..]
moja kolezanka przez jakies pol roku byla na diecie optymalnej...
no i tutaj mam takie male pytanko:
czy to mozliwe, zeby glowa bolala ja od smalcu (chociaz przed dieta tez ja
bolala glowa, a ona nie nalezala do osob, ktore tlusto wczesniej jadly - w
zasadzie to jadla przed dieta przede wszystkim jogurty i owoce) ?

czy ktos mial podobne objawy? i wie co to moze byc?



Organizm nie rozpoznaje poszczególnych produktów, organizm rozpoznaje ilość,
jakość i proporcje między składnikami pożywienia, czyli przede wszystkim
między białkami, tłuszczami i węglowodanami.
Poza tym czas reakcji na zmiany żywieniowe jest o wiele dłuższy, niż
częstotliwość dokonywanych zmian w tym żywieniu, stąd tyle pomyłek i
błędnych interpretacji.
Ja kiedyś miałam przez kilkanaście lat bardzo intensywne i częste bóle głowy
trwające w ostatnim najgorszym okresie nawet po 2-3 doby w każdym tygodniu.
Całymi latami trułam się lekami przeciwbólowymi. Niestety wtedy nic nie
wiedziałam o kluczowym znaczeniu żywienia, byłam na diecie
wysokowęglowodanowej niskotłuszczowej.
Od bólów, nerwicy, depresji i paru innych schorzeń uwolniła mnie dość szybko
właśnie dieta optymalna ze swoim smalcem i innymi tłuszczami zwierzęcymi.
To nadmiar węglowodanów zaburza UKŁAD WEGETATYWNY i wywołuje bóle głowy.
Poczytaj na ten temat posty na grupie
http://tinylink.com/?h3torpHqTF

Pozdrawiam
Krystyna

  Drżenie
Widzę, że nie tylko ja spotykam się z tym problemem. Z moich obserwacji wynika, że generalnie takie drżenie to objaw nerwicy w dużej mierze o podłożu wegetatywnym (napięcie mięśni). Doraźnym środkiem, który czasem pomaga jest rozluźnianie mięśni - w szczegolności twarzy i karku, bo to z ich napięcia powstają drgawki. Dobrym sposobem jest tregning opisany w pracy "Relaks i autosugestia" Stanisława Sieka i generalnie metody treningu autogennego Jacobsona i Schultza. Poszukaj w bibliotekach, może znajdziesz którąś z ich prac - przy dostatecznym samozaparciu i dłuższym okresie ćwiczeń, na pewno Ci to pomoże. Niewykluczone, że kiedy wreszcie skończy się sesja, to udostępnię część z tych materiałów.

Poza tym warto się zainteresować metodą leczenia nerwic przy pomocy prądów selektywnych. O ile mi wiadomo, to na Śląsku macie dość dużo ośrodków, które tę terapię stosują - szukaj pod terminem "Arkadia". Rzecz jasna, wcześniej będziesz musiał skonsultować się z odpowiednim lekarzem w takim ośrodku. Być może skłoni Ciebie to do zainteresowania się "dietą optymalną" - nie jest to forum na temat propagacji konkretnego modelu żywienia, więc darujmy sobie wszelkie dyskusje z tym związane - pozytywny wpływ tego rozwiązania jest dla mnie po 5 latach praktyki trudny do podważenia.

  Drżenie
Trening autogenny Jacobsona

Powinno pomóc, ale trzeba też pamiętać, że takie tiki (napięcie mięśni wywołane nadprodukcją adrenaliny), to w większości przypadków podręcznikowy niemal objaw nerwicy wegetatywnej i należy przede wszystkim liczyć się z koniecznością jej leczenia.

  pomocy!!!!!
Mam duży problem:( Otóż...nie mogę złapać pełnego powietrza, męczę się w dzień, w nocy też i jeszcze mam koszmary, że się duszę, ciągle mi się tak wydaje. Czuję, że brakuje mi powietrza. W nocy budzę się i łapię na wszelki sposób, a gdy już poczuję ulgę, to trwa ona tylko pare sekund i na nowo muszę się mordować. Ostatnio objawy bardzo się nasiliły. Czuję zadyszkę i jakbym miala w srodku jakąś blokadę. Od kilku lat to mam, ale teraz po prostu nie mogę normalnie funkcjonować. Jestem bliska załamaniu. leczę się psychiatrycznie, zażywam olzapinę, ale ona (może to dziwnie zabrzmi) ścina mnie tak, że nie mam już siły lapać powietrza, czujac jego brak. Jestem bardzo nerwowa. czy jest to nerwica wegetatywna, jak ją leczyć i czy w ogole da sie ja wyleczyć? Jestem w klasie maturalnej, wymaga to wzmozonego wysilku, a te objawy sa caly czas, można zwariować! Serce mam dobre, a mi sie caly czas wydaje, ze zaraz umrę, to jest okropne:(

  Czy schizofrenia jest uleczalna
W moim wypadku nerwica jest pewnym etapem na drodze do schizofrenii. Wydaje mi się, że wszystkie choroby psychiczne i nerwowe powodują większą lub mniejszą dezintegrację osobowości, która jest stopniowalna. Nerwicowcy są po prostu mniej zdezintegrowani, mniej rozbici wewnętrznie, a schozofrenicy bardziej i głębiej. Moje pierwsze objawy w postaci zasłabnięć i smutku wraz z pojawieniem się choroby w wieku 20 lat zostały określone jako nerwica wegetatywna i, co ciekawe, przez cały czas często pojawiają się w okresach remisji. To nieprawda, Oso, że w okresach remisji jestem całkowicie zdrowa i prawidłowo, logicznie myślę. Wtedy równowaga psychiczna jest bardzo chwiejna i krucha i z byle powodu następuje załamanie w postaci tych objawów nerwicowych, a myślę jakby na zwolnionych obrotach. A w okresch silnego pobudzenia, urojeń i omamów następuje jakaś wypaczona integracja psychiczna, dająca poczucie mocy i zdecydowania. Zgadzam się z Osą, że u podstaw leży jakiś błąd myślenia lub raczej kompleks mniej lub bradziej zwartych błędnych kategorii myślenia, które powstają zazwyczaj w okresie dziciństwa, kiedy byliśmy jeszcze na takim etapie rozwoju, że tego nie rozumieliśmy i nie zapamiętaliśmy, ale to gdzieś w podświadomości w nas tkwi. Dlatego nie można dojść do źródeł, odtworzyć je i zmienić.
Ja Baal, czemu namawiasz Osę, żeby skłoniła męża do uczestnictwa w FORUM? Co nam daje FORUM oprócz wymiany myśli i doświadczeń? Spodziewałam się czegoś więcej - jakiegoś konkretnego poradnictwa, a to wszystko, co czytam, jest dla mnie w większości oczywiste.
POZDROWIENIA.....
OFKA

  Czy schizofrenia jest uleczalna
Urojeń nie mam i raczej rzadko o nich myślę, ani się na nie nie nastawiam. Natomiast często jestem załamana i rozbita psychicznie, nie mogę się skoncentrować na pracy i bardzo słabnę fizycznie tak, że trudno mi chodzić, a nawet mówić. Nie wierzę, że to jest związane tylko z krążeniem, bo takie objawy miałam już w młodości, zanim pojawiła się schizofrenia, a określono to jako nerwicę wegetatywną. Czuję się jak na huśdawce - parę dni dobrze, parę dni źle, a ostatnio jest więcej złych dni niż dobrych.

JESTEM CHORA, BIEDNA I SAMA, ZDANA WYŁĄCZNIE NA SIEBIE I NIKOMU NIE POTRZEBNA!

I Z NIKĄD POMOCY!
A PRZECIEŻ NIKT NIE JEST SAMOWYSTARCZALNY!

  1
Z nerwicą lękową, a w z zasadzie nerwicą depresyjną z objawami wegetatywnymi (bo taką diagnozę dostałam) borykam się już od dziesięciu lat i jeszcze żyję. Miałam arytmię serca,okropne ataki duszności, drętwienia aż do sztywnienia całego ciała- wydawało mi się, że umieram. Na pogotowiu słyszałam to histeryczka, dostawałam hydroksyzynę i dowidzenia. Zawaliłam studia z pomocą dziekana, który wiedząc o moich problemach kpił ze mnie w obecności studentów i profesorów. Pomogła mi decyzja, że wszystko zostawiam i uciekam. Potem zaczęłam rysować mandale.

  1
Hej.
Ja też od paru lat mam "niewyjaśniony ból w prawym podbrzuszu". Oczywiście wszystkie wyniki są ok. Lekarz to już chyba na mnie nie może patrzeć. Ale jego werdykt i innych lekarzy to "zespół jelita drażliwego". Ma to oczywiście podłoże w głowie. Wg lekarza jest to jakby forma nerwicy wegetatywnej - objawy wskazują na wyrostek ale on "niestety" jest zdrowy. Ponoć jest to nie do wyleczenia. Można to łagodzić odpowiednią dietą. Tak więc nie pozostaje nic innego jak żyć z tym. Oczywiście wolałabym już chyba mieć ten wyrostek i go wyciąć i mieć święty spokój. Ale cóż. Ostatnio lekarz polecił mi "Jeliton" - muszę przyznać że pomaga. Możecie spróbować. Nie będę pisać co to jest itd. bo można to w necie przeczytać.

  1
Znajomy z identycznymi objawami, którego poznałem przez założony przeze mnie temat na forum gazeta.pl, skorzystał ostatnio z medycyny niekonwencjonalnej. Jakaś Mongolka po badaniach powiedziała mu, że ma refluks, niedoczynność wątroby, coś mu leży na nerce i ma nerwicę wegetatywną. Taka diagnoza bardzo pasowałaby również do mnie. Poleciła mu jakieś zioła i zaczął je brać - zobaczymy jaki będzie efekt kuracji.

Teraz do dr Petera:
Bardzo, bardzo doceniam to, że odpisujesz na wiele postów dziennie, ale zauważyłem jedną niepokojącą rzecz. Zaczynasz rzucać hasłami, nie wypowiadasz się. Nie dotyczy to tylko tego tematu, ale dla mnie ten jest najważniejszy. Na pytanie co powinienem stosować odpowiedziałeś tylko co jest najskuteczniejsze na gronkowca. Wolałbym dowiedzieć się co powinienem JA stosować, w połączeniu ze wszystkimi objawami. Wspominałeś wcześniej o Padmie i innych lekach, nie wiem czy powinienem to łączyć z tymi na gronkowca itd. Chciałbym zacząć jakąś kurację. Tylko proszę: nie zrozum mnie źle, bo to tylko mała uwaga. ;)

Zadam też pytanie a propos najważniejszego dla mnie tematu zdrowotnego, czyli głosu. Jakie mogą być przyczyny tego, że ogólnie trudność sprawia mi prawidłowe wydobycie dźwięku, ale nie chodzi o chrypki itd. tylko o napięcie wszystkich struktur w przełyku. Są one ciągle ściśnięte. Rano jest w miarę dobrze, potem już fatalnie. Tak wygląda dzień mojego głosu. Nawet kiedy brzmi dobrze, to nie mogę nim operować jak "normalny" człowiek - o falsecie nie ma w tej chwili mowy, a przecież każdy potrafi go z siebie wydobyć, choćby najbardziej nieczysty. Ja nie mogę w ogóle, bo wszystko mi się ściska.

  1
Znalazłem w necie dwie ciekawe strony:

•http://portalwiedzy.onet.pl/67359,,,,autonomiczny_uklad_nerwowy,haslo.html

Czyli jak działa nasz uklad nerwowy. Łatwo sobie wyobrazić wszelkie zaburzenia równowagi albo w stronę układu współczulnego (częstoskurcze, napady wysokiego ciśnienia), albo w stronę ukladu przywspułczulnego (zwaknianie akcji serca, uczucie zamierania, bóle brzucha) itp.

• http://prace.sciaga.pl/29288.html

Mądry tekst o tym czym są zaburzenia nerwicowe. Najfajniejszy tekst to:
""Nerwica wegetatywna" wykazuje rozmaitość i zmienność objawów. Należą do nich m.in.: kołatanie serca, drżenie kończyn, zaburzenia oddechu, zwłaszcza duszność, zawroty głowy, bóle głowy, mrowienie i drętwienie palców, zaburzenia łaknienia, nudności, biegunka oraz wiele innych. Objawy te, o zmiennym nasileniu utrzymują się długo lub dochodzi do tzw. napadów (przełomów) wegetatywnych. Przebiegają one często w postaci gwałtowanego kołatania serca lub uczucia zamierania serca, duszności, nawałów gorąca do głowy lub zblednięcia, uczucia spadku sił i omdlenia, zwykle połączonego z silnym lękiem pogłębiającym odczyn wegetatywny."

  1
http://www.arkadiakraus.com/nerwica.htm

Pod tym adresem ogłasza sie niejaki mgr Józef Kraus .....

CZY POMOZE W NERWICY - spróbujcie , a ja wklejam fragment ze strony na której znajdziecie również tematy niezwiązane z nerwica jako taką:
"........"CYT.
Dysponując wieloletnią praktyką w prowadzeniu Arkadii w Bielsku – Białej i konsultowaniu pacjentów, często powtarzamy im, że wolimy wyleczyć ich z miażdżycy, cukrzycy i innych chorób niż leczyć im nerwicę. Jest to bowiem choroba, która powoduje rozregulowanie w układzie nerwowym wegetatywnym, sterującym pracą narządów wewnętrznych, stąd objawy sercowe, żołądkowe, jelitowe i inne. Pacjent nagle może poczuć kołatanie i ból w okolicy serca, dławienie w gardle, osłabienie i nadmierne pocenie się, uczucie lęku i niepokoju, skoki ciśnienia, często powyżej 200, ból żołądka, biegunki, burczenie, przelewanie w jelitach, uczucie suchości w gardle, ziębnięcie i drętwienie kończyn, nadwrażliwość na nagłe bodźce zewnętrzne (np. ostre dźwięki).

Jak zwykle oddany sprawie :
PERSIVAL

  Nerwica a dodatkowe skurcze
Nerwica wegetatywna jest chorobą w której na tle nerwowym występują zaburzenia funkcji narządów oraz układów organizmu. Dotyczą one najczęściej układów krążenia, pokarmowego, oddechowego i moczowo – płciowego.

Objawy nerwicy wegetatywnej to najczęściej kołatanie serca, drżenie rąk, pocenie się, napadowe stany osłabień / omdleń, objawy żołądkowo - jelitowe.

Objawy wegetatywne są osiowym objawem wszystkich nerwic, bardzo rzadko występują osobno, towarzyszą im zawsze lęk, zaburzenia nastroju, egocentryzm, czasem fobie i natręctwa, drażliwość, wybuchowość.

Błędne jest określanie nerwicy wegetatywnej mianem narządowej, jakoby dotyczącej tylko jednego narządu (np. nerwica żołądkowo jelitowa czy nerwica serca).

---
Aczkolwiek kardiolodzy o których byłem mówili mi że nie ma już takiej choroby jak nerwica serca. Wypisano ją z rejestru chorób.

  1
Kolega
Emblemat w innym poście napisał

Spokojnie, nikt tu się nie będzie śmiał, a na pewno nie złośliwie. Twoje objawy wydają sie być nerwicą lękową, choruje na to wiele osób i nie jest to nic nadzwyczajnego. Polecam Ci posty w dziale "Nerwica Lękowa", możesz tam porównać swoje objawy z wymienionymi jako charakterystyka choroby. Więcej na pewno mogą napisać Ci chorujący dokładnie na nerwicę lękowa, jakby co, poprawią mnie też :)

W każdym razie, zapewne, by wyleczyć, a nie tylko zaleczyć, potrzebna Ci będzie terapia, dojście do prawdziwych źródeł strachu.

Pozdrawiam

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:29 pm ]
Szanowny kolego Emblemat
A wiec mam tak zwaną nerwicę wegetatywną a pro po mieszkam bardzo blisko wielkiego szpitala psychiatrycznego mam tam dużo znajomych ciekawe dziś mi się lepiej spało do 5 było nawet super niestety o 5 zrobiłem sobie herbatę i zjadłem ciasto i te objawy zdwoiły się zrobiło mi się niedobrze itd. Dopiero koło 9 trochę przeszło ,terapia na pewno tak w wtorek idę do znajomej doktorki i zobaczymy ,morze to jest tylko nerwica żołądka tylko czemu się tak dziwnie objawia zobaczymy
Co do doxepin piję go od 20 lat

  1
Witam.

Po jakim czasie od odstawienia pojawiają się fizyczne objawy uzależnienia?



Tu nie ma reguly, kazdy przechodzi to inaczej. W moim przypadku uzaleznienie objawilo sie juz w trakcie zazywania leku po miesiacu czasu. Klasycznie objawy tolerancji organizmu na lek zwrocilem lekarzowi uwage na ten objaw - zostalem wysmiany. Zazywalem 1mg Neurol-u na dobe (ekwiwalent 20mg Relanium). Nadal mam objawy polekowe a ciagnie sie to juz 15 miesiecy w tym 5 odstawianie leku. Rozmawialem z wieloma lekarzami o moim przypadku - psychiatrzy, neurolodzy i nikt nie umial mi odpowiedziec ile czasu bedzie sie to ciagnelo i jedyna pomoc lub rada z ich strony to nastepna dawka oglupiajacej chemi zmienilem lekarza pierwszego kontaktu bo wlasnie on wpakowal mnie na ten "LUKSUS" nie wiem jakim cudem ubzdural sobie ze mam nerwice wegetatywna, a ja mialem dosyc powazne klopoty gastryczne spowodowane innym lekiem.
Byc moze jestem jakims wyjatkiem jezeli chodzi o objawy i dlugosc ich odczuwania chociaz na wymienionej wyzej przezemnie stronce jest informacja ze objawy moge sie ciagnac rok czasu i dluzej

  1
Nie przejmowałbym się za bardzo Waszymi pomiarami ciśnienia - to przy nerwicy normalne. Osoby ogarnięte lękiem mają zwiększone tendencje do wsłuchiwania się w siebie; słuchacie serca, patrzycie czy nie ma zmian na skórze, analizujecie czy czasem gdzieś Was coś nie boli, itp. Jak tylko coś zlokalizujecie, to lęk zostaje spotęgowany, co dalej wpływa na nasilenie objawów wegetatywnych i tak w kółko. Jeśli osoba z nerwicą wie, że jej objawy generowane są przez lęk, to wie również, że zgłaszając sie do lekarza badania nic nie wykarzą, ale dla własnego spokoju musi mieć potwierdzenie "na piśmie" - dlatego właśnie korzystamy z dostępnych, domowych możliwości diagnostyki - mierzymy temperature, tetno, ważymy się oraz mierzymy właśnie ciśnienie. Jakby maszyny to RTG lub TK były w domu, to gwarantuje Wam, że część z Was prześwietlałaby się kilka razy w tygodniu. Nie martwcie się więc, że są to jakieś natręctwa, ponieważ wraz osłabieniem lęku, nie będziecie musieli równoważyć swoich emocji czynnościami symbolicznymi, t.j np. pomiary ciśnienia.

Pozdrawiam i życżę cierpliwości

  1
Witam wszystkich, na forum jestem od niedawna. Poznaje tematy i posty. Czas na ten. Cierpię na nerwicę od listopada 2007 ale leczę się u specjalisty od około miesiąca. Miesiąc brałem Velafax w dawce 37,5mg raz dziennie rano lecz teraz psychiatra-neurolog zmienił mi na Velfax XL 75mg. Objawy? Hmm...standardy czyli lęki, przyspieszone bicie serca, ogólne rozbicie i oszołomienie, bóle mięśni i wszelkie objawy wegetatywne spowodowane braniem leków. No i...oczywiście szereg "wkrętów" na choroby. Od jakiś 2 może 3 tygodni czuję coś na sercu, nie jest to ból czy kłucie ale jakiś drobny ścisk. Non stop chodzi mi po głowie, że dostane jakiegoś zawału, wylewu albo to początek jakiejś poważnej choroby, która zje mnie w kilka miesięcy:( Wiem, że to moja psychika ale tylko wtedy gdy nie mam takich "wkrętów". Jednakże, jak przychodzą i zaczynam o tym myśleć jest mi ciężko myśleć racjonalnie. Jak sobie wtedy radzicie? Dziękuję za pomocne odpowiedzi... Pozdrawiam.

  1
laguna kobieto odstaw dragi, przede wszystkim spida, wykonczysz sie, ja nabawilem sie przez niego nerwicy wegetatywnej, na szczescie nie mam wiekszych lekow czy depresji ale moze juz niedlugo i w nia w koncu wpadne bo jak sie tylko zaczela ta moja nerwica, to objawy somatyczne porostu mnie dobijaja, wprawdzie sa juz duzo mniejsze w stosunku do tych 1szych 2och tygodni, ale wciaz nie przechodza, a nie jest to problem psychiczny jezeli chodzi o mnie, strasznie mocno znerwicowalem sobie organizm, zaczelo sie od bolu, dretwienia, pieczenia, teraz to juz tak zamiennie sie przejawia, najczesciej bol i pieczenie, na samym poczatku w okolicach serca i lewej reki, pozniej mostek, lewa reka, brzuch, ostatnio zauwazylem tez jakby zaczelo atakowac przelyk, uczucie podobne do zgagi, jednak bardziej pieczace i znacznie dluzsze niz zgaga....
i laguna nie wiem czy masz nerwice lekowa, ale w takim razie tez raczej ogranicz gandzie, bo wpedzisz sie w jeszcze wieksze leki, tym bardziej jak lykasz antydepresanty.

  1
Cóż! dużo wiem o nerwicy i lękach - nie tylko z teorii ale także z praktyki!!! Nie potwierdzam relacji niskiego ciśnienia z nerwicą a nawet zdecydowania TA TEORIĘ OBALAM! to wysokie ciśnienie powiązane jest w sposób oczywisty z nerwicą a gdy jego wartości sięgają 160
/100 a tętno spoczynkowę przekracza 100 uderzeń na minutę (populacyjna wartość średnia tętna wynosi 78 a u ludzi wytrenowanych w granicach 50) pobudzenie wzrasta a jego szczytem jest lęk napadowy!!! UFF i tego właśnie nienawidzimy! Może on trwać do 1h. Najważniejsze nerwica nie zabija!!!! To emocje - które powstają z naszych myśli - a te powodują somatyzację czyli objawy wegetatywne o których mówimy!!!
Ci którzy mają niskie ciśnienie SĄ SZCZĘŚCIARZAMI - nie grozi wam incydent sercowo-naczyniowy, będziecie żyć dłużej a wasze objawy są relatywnie mniejsze jak u wysokociśnieniowcó.
Nerwica jest uleczalna we wszystkich przypadkach i we wszystkich stadiach - a jedynym lekarstwem jest psychoterapia!!! Farmakoterapia łagodzi doraźnie objawy ale nie rozwiązuje problemu, a przy długim jej trwaniu organizm nabiera tolerancji na wszystkie leki, co przekłada się na konieczność zwiększenia dawki i pętla się zamyka!
Niech moc będzie z wami!

  1
Wiesz. Nerwica a Shizofrenia to takie dwie podobne do siebie dziewczynki.
Ta dziewczynka która ma na imie schizofrenia zupełnie nie przejmuje się swoimi objawami, nie zdaje sobie sprawy że to jest choroba, cały czas jest święcie przekonana, że wszystko gra.

Natomiast ta dziewczynka o imieniu nerwica jest na wszystko wyczulona i ma szereg przeróżnych objawów. Niestety ta dziewczynka zdaje sobie sprawę, ze swoich dolegliwości co jest jak każdy z nas wie koszmarem.

Objawy każdy ma inne. Moja mama która przeszła przez nerwicę wegetatywną bała się chodzić na strych , ponieważ "COŚ" jej kazało skakać z okna. I nie bała się że to jakaś schizofrenia czy coś, to była po prostu nerwica. Teraz jest zdrowa.

Ja wiadomo lekarzem nie jestem, dlatego moja diagnoza nie ma dużego znaczenia. Swoje natomiast na własne nieszczęście się naczytałem i nie wygląda mi abyś miał schizofrenie. Możliwe bardzo jednak, że masz silną nerwicą jak napisałeś w temacie.

Pozdrawiam

  1
Tu napisałam, co pomogło mi w walce z lękiem http://www.forum.nerwica.com/przeczytaj-konieczniemnie-pomogo-w-walce-z-lkiem-vt2796.htmlJeszcze rok temu, gdu budziłam się rano, łzy płynęły mi po policzkach, że mam przed sobą kolejny dzień do przeżycia. Jedynym moim pragnieniem było zasnąć i nigdy więcej już się nie obudzić, bo nie wierzyłam, że z tego wyjdę kiedykolwiek.
Z tego można wyjść. Bywa cholernie ciężko, ale jest to wykonalne.
Co do tego, co napisała Dąbrówka, to też spotkałam się z taką opinią, że zatrucie toksynami może powodować objawy nerwicowe. Zwrócił mi na to uwagę pewien laryngolog. Uciski głowy, zawroty głowy może powodować skurcz naczyń pojawiający sie po to, aby uniemożliwić toksynom wniknięcie do mózgu. Mogą do tego dochodzić szumy uszne, omdlenia, utraty świadomości. Znane neurotykom stany alienacji czy depersonalizacji mogą być spowodowane przeniknięciem toksyn do głębszych warstw mózgu np. móżdżka. Tak więc objawy nerwicowe nie zawsze są wynikiem naszych przeżyć psychicznych. Mogą być wynikiem zbyt dużego poziomu toksyn w organiźmie i nieradzeniem sobie przez organizm z ich usuwaniem. U osób z wrażliwym układem nerwowym autonomicznym może to jak najbardziej wyzwalać ostre dysfunkcje układu wegetatywnego czyli właśnie te cholerne objawy przypisane nerwicy.

  1
Witam wszystkich, mecze sie z nerwica lekowa i wegetatywna od 7 lat z przerwami, teraz mam przepisany seroxat ale po przeczytaniu postow ludzi, ktorzy go znaja boje sie go brac. [...] Jedni mowia, ze tylko terapia bez lekow, inni zeby brac leki bo bedzie jeszcze gorzej. Czy ktos wie gdzie jest szansa wyjscia z tego obledu? Jestem calkowicie zalamana i jednoczesnie zdesperowana do walki.



hej:) jeśli chodzi o moje zdanie to leki powinno się brać jeśli czujesz się tak źle, że nie możesz sama z siebie podjąć walki, nie masz na to siły, chęci i czujesz się zarówno fizycznie jak i psychicznie tak źle, że wydaje Ci się, że to wszystko jest za trudne do przeskoczenia, ale jeśli czujesz się w miare ok i masz motywacje i siłe do walki w postaci psychoterapii to możesz sobie leki odpuścisz, ale tak naprawde powinnien określić to psychiatra (tylko nie taki, który swój zawód traktuje głównie jako przepisywanie leków, bo taki bez zastanowienia coś przepisze:/). A jeśli chodzi o psychoterapie to jak najbardziej, ja sama kiedyś myślałam, że tylko leki mogą wyciągnąć człowieka z tego badziewnia, ale po kilku miesiącach terapi jestem innego zdania, to jednak działa, mimo, że na początku chodziłam tam bez przekonania, było mi poprostu wszystko jedno...

jeśli chodzi o seroxat to biore go:) i też jak przeczytałam posty na forum na jego temat to się bałam jak cholera, ale nie każdy odrazu ma te złe objawy uboczne i praktycznie każdy lek niesie ze soba wystapienie skutków ubocznych... jedyne rozwiązanie zaryzykować - jeśli lekarz go przepisał.

Pozdumowując najlepszym rozwiązaniem jest psychoterapia + ewentualnie w razie potrzeby leki;)

  1
witam.. mam podobny problem ,mianowicie 2 lekazy stwiedzilo ze mam nerwice ... tzn psychiatra i neurolog, ale oczywiscie nie dowierzialem myslalme ze cos innego i poszedlem do cfaniaczka takiego panstwoego i ten mi teraz mowie ze mam zaburzenia schizoafektwyne i depresyjne.. masakra !! boje sie ze zachoruje na schizofrenie chodz niemam zadnych objawow boje sie tak jak wy... ale wszyscy mi mowia zebym zmienil psychiatre.. jestem otwartym czlowiekem mam wszysktie objawy nerwcy lacznie z hutawkami nastrojow itd.. co wy o tym sadzicie ??dodam ze dziadek mial Nerwice wegetatywna a ja lekazowi palnoelm ze mial schizofrenie ;/ i mysle ze natym bazuje ,bo ja myslalme ze moj dziadek ma schizofrenie a po czasie dowiedzialem sie ze tak nie bylo ;/ a lekazowi juz nie da sie wytlumaczyc tymbardziej psychiatrze bo wiadomo ze to sa ludzie rowniez chorzy heh... jeszcze bardziej niz my ;] pozdro

  1
hello 4ever! nerwice mam od kad pamietam, od gowniarza, wielu lekarzy mi to już wtedy mówiło, chodziłem chwile do psychologa i zaniedbałem sprawe, objawy wegetatywne [glownie dot. serca] mam od pewnego czasu a leki zaczely sie od paru miesiecy temu od 2 napadów czestoskurczu (przerazilem sie wtedy nie na zarty, zreszta zawsze bylem przewrazliwiony na punkcie swojego zdrowia a serca zwlaszcza) i zaczela sie cala lawina jak chorujesz to sam wiesz jak to jest. a onanizm traktuje jako rozladowania czysto instynkownego napiecia ktore w moim wieku osiaga apogeum:) nigdy nie poprawialem sobie w ten sposob samopoczucia..
pozdrawiam!

  bóle żołądka podczas odchudzania
Witam, bardzo proszę o pomoc gdyż nie mogę nigdzie znaleźć informacji -odpowiedzi na nurtujący mnie problem.
Mam niespełna 40 lat. Ważę w tej chwili 109 kg przy wzroście 178 cm. Wiosną bieżącego roku ważyłem 115-116 kg. Jeszcze 7 lat temu miałem normalną wagę ciała. Jednak po rzuceniu papierosów zacząłem (chyba na skutek słodyczy i nadmiernego jedzenia) tyć. Brak papierosów rekompensowałem sobie chlaniem średnio 2-3 piw dziennie. Doszedłem z wagą do 116 kg. W maju br. całkowicie rzuciłem piwo. Spowodowało to zredukowanie wody w organizmie do obecnych 108- 109 kg. Trzy miesiące temu chciałem się poprawić i zacząłem spożywać zdrowe jedzenie- ryby, kasza, warzywa itp. jedząc kilka razy na dzień w małych ilościach. Dało się nawet wytrzymać, zredukowałem wagę do 104 kg. Pewnie bym wytrwał w tej diecie gdyby nie to, że wiele razy dziennie i niemal co każdą noc bardzo męczyły mnie silne bóle żołądka. Bóle te można opisać tak jakby ktoś silnie skręcał mi żołądek tak jak wyciska się pranie, lub odczucie tak jakby ktoś przebijał żołądek np. nożem. Nadmieniam, że nie miałem wrzodów żołądka (badałem się na gastroskopii) W przeszłości miałem chyba nerwicę wegetatywną z objawami choroby wrzodowej i innych. Na te bóle podczas diety łykałem Ranigast. Pomagało ale na krótko. Bóle były na tyle dokuczliwe, że zacząłem jeść "normalnie". Oczywiście bóle natychmiast minęły. Jestem gotów nadal trzymać dietę tylko proszę o wskazanie co i jak robić, by pozbyć się tych bóli. Proszę o odpowiedź.

  Wyniki Badań - 2
Dziękuję Momiko za słowa otuchy .Zawsze myślałam że "lekarz" to brzmi dumnie i to ktoś .Zmieniłam zdanie .Przykre ale prawdziwe .Tylko kim jest pacjent -intruzem czy chorym człowiekiem potrzebującym pomocy .Boję się . że będę fatalnym pacjentem ,z uprzedzeniami ,nieufnym ,a i pewnie złśliwym okropność !Masz rację z tą nerwicą wegetatywną, mnie tez próbowano ją wmówić -tylko co z resztą objawów .Trochę się uspokoiłam i "niech się dzieje wola nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba "Węzły juz mniej bolą [to juz miesiąc ],piję zioła i jest tyci lepiej .Pozdrawiam

  Trudna miłość [Z] [+18]
no i sex-sesion okazała się początkiem big love.

Muhahaha! ! ! Całościowo ległam na fotelu i ryczałam ze śmiechu XD

Ale później... no, zmroziłaś mnie totalnie! Kurczaczki, Bells zaginęła?? Uch, ja naprawdę zejdę na zator mięśnia sercowego, na dodatek we własne urodziny!!!
Łosz, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, teraz cała w nerwach jestem!!!
Na Twoim ff powinno być ostrzeżenie:
"Czytasz na własną odpowiedzialność! Objawy po przeczytaniu ff-> załamanie nerwowe, zator mięśnia sercowego, wylew, nerwica wegetatywna 3 stopnia..."

Buziaczki i Vena

  psycholog - lekarz - taki , co pomaga

| Dobrze dobrane leki

trucizna, dobrze dobrana trucizna



Prawdą jest, że wiele leków p.depresyjnych jest toksycznych i że dawkę
terapeutyczną od śmiertelnej czasem dzieli jedna tabletka, ale nie jest
to regułą.
To raz.
Po drugie - w ciężkich depresjach ŻADNA psychoterapia nie pomoże. Złamią
ją czysto fizyczne objawy wegetatywne. Myślisz, że dla kogoś kto trafia
na pogotowie z objawami zawału, niemal uduszony, bo mu się nagle
"wyłączył" odruch bezwarunkowy jakim jest oddychanie - ważne jest jakieś
pieprzenie przyjaciela? Zapewniam Cię, że jedyne o czym mysli, to -
niech ktos mi pomoże, bo nie chcę umierać. Albo odwrotnie - niech ktoś
mi da spokój, bo mi wszystko jedno.
Widzisz.... u podłoża depresji i nerwic stoją czysto chemiczne
przyczyny. I żadna kozetka tego nie naprawi - może wspomóc, bo jak w
każdej chorobie ważne jest nastawienie, ale nie przyniesie pomocy
doraźnie. Myślisz, że w takiej chwili, jak komus ładują zastrzyki w
plecy, by mógł oddychać, ktoś jest w stanie myśleć pozytywnie?
Zresztą - antybiotyki to tez trucizna, a jednak ludzie łykają i jeszcze
mówią, że im pomogły ;)

fakt, iż ułatwia/umożliwia to zastowanie leczenia właściwego, nadal nie
jest dowodem, że to konieczność - kierują tym po porstu względy
praktyczne.



Hm... myślę, że nie chciałabyś doświadczyć tych względów na sobie.
To nie miejsce na takie rozmowy, ale... Ty mówisz o czymś co widziałaś,
a nie o tym co przeżyłaś. Obyś nie doświadczyła, bo to NAPRAWDĘ niezbyt
przyjemne jest. I - co gorsza - nie zawsze masz wpływ na przyczyny i nie
zawsze możesz mieć tę pewność, że się nie przytrafi lub, że nie powróci.

Eulalka


  arytmia do pana Tomasza i pana Roguskiego
Użytkownik "Eugeniusz Śmiatacz" <smiata0@friko5.onet.pl> napisał w
wiadomości news:b9mgtp$1kkc$1@tryton.plocman.pl...
Proszę o uprzejme poinformowanie czy Panów arytmia była:
- migotaniem przedsionków z szybką akcją i czynnościami komór
-czy skurczem dodatkowym
- czy inną szybką cznnością serca z niewyrównanym rytmem zatokowym.
Pytam o to ponieważ cierpie na tą chorobe
Jakie leki były zapisane przez lekarza przy tej arytmii.
Serdecznie dziękuje za odpowiedż, na żywieniu jestem 2 lata i
jakoś mi nie przechodzi, zdarzają się epizody.



I taki objaw może wskazywać na podłoże nerwicowe, nie mające związku z
zaburzeniami w samym mięśniu sercowym.
Nerwica ma oczywiście przyczynę w zaburzeniach równowagi w układzie
wegetatywnym, z czym skutecznie radzi sobie seria prądów selektywnych.
I zdaje się w Kaliszu taka możliwość skorzystania z wizyty u lekarza
optymalnego i prądów selektywnych już jest.
Nerwica ma także to do siebie, że zaczynamy chętnie łykać coraz to nowe
środki farmakologiczne, na zasadzie "im więcej - tym lepiej". A skutek
akurat może być odwrotny...
Poczytaj trochę na temat nerwic i objawów towarzyszących Twojemu kołataniu
serca.
http://wiem.onet.pl/wiem/00dc66.html#s04
i się zastanów, czy to czasem i Ciebie nie dotyczy, np. nerwica narządowa.
Oczywiście jest to tylko moja sugestia, bo być może nikt takiej
ewentualności w Twoim przypadku nie wziął pod uwagę i podkreślam - wcale ona
nie znaczy,
że ja Ci stawiam tu diagnozy. Jedynie podpowiadam, ponieważ nerwice zdarzają
się dość często.

Pozdrawiam
Krystyna

P.S. I tak to właśnie wygląda, gdy człowiek jest chory, to tak naprawdę nie
ma
kto się nim zająć. I zaczyna wędrówkę od lekarza do lekarza, a każdy z nich
robi tylko to, do czego pacjent go zmusi, określone widełki odtąd <->dotąd,
a reszta organizmu pacjenta - to już nie jego działka. Z konieczności więc
pacjent, dokładnie tak jak np. Eugeniusz, zmuszony jest "diagnozować" się
sam. I potem mamy taką kretyńską sytuację jak dzisiaj, że wszystkie media
(gazetowe i radiowo-telewizyjne) zajmują się chorobami i oświatą zdrowotną,
czyli tym, czym powinna zajmować się medycyna i służba zdrowia. Robi się
jeden wielki kociokwik...
A już najbardziej zabawne jest to, że nasze dobre samopoczucie i wychodzenie
z chorób irytuje - lekarza... )))

..

  Psychika i temperament u osób z AZS
Wiesz, są takie choroby gdzie faktycznie "głowa" ma największą rolę, chory ma objawy, ale badania nic nie wykazują - to są nerwice wegetatywne, np. nerwica żołądka, nerwica serca itp. Ale to odrębna historia.

  1
Marto, to przełom. Skoro w końcu zrozumiałaś i uwierzyłaś, że masz nerwicę, teraz pora na działanie. Musisz uświadomić sobie, co spowodowało Twoją nerwicę i starać się to zmienić. Najprawdopodobniej to Twoja praca i panujące w niej złe stosunki.
Musisz sama zdecydować, czy warto narażać się na dalszy postęp choroby.
Przytulenie pomaga, masz już na to dowód. Silny uścisk uspokaja układ wegetatywny, zwalnia akcję serca i wyrównuje oddech. To uścisk męża Ci pomógł a nie plastry. Miałaś skurcze mięśni na tle nerwowym a nie przeziębienie. No, wybacz, ale przeziębienie nie mija z dnia na dzień i nie objawia się wyłącznie bólem mięśni. Twój mąż też powinien wiedzieć jak działa przytulenie, żeby mógł szybko zareagować w potrzebie.
Wydaje mi się, że Twoje obawy w stosunku do męża były trochę wyolbrzymione. Jak w końcu mu powiedziałaś, zareagował normalnie, po męsku. Teraz potrzebuje czasu na przemyślenie sprawy. A, że opis nerwicy brzmi dziwacznie wiemy my wszyscy, którzy czasami nawet nie potrafimy opisać swoich objawów, bo są takie... no właśnie dziwaczne.
Dlaczego właśnie Ty?
A dlaczego ja? dlaczego Krysia? dlaczego Ania? dlaczego Basia? dlaczego Megi?
Myślisz, że ktoś inny na to sobie zasłużył? Kochana podobno na nerwicę choruje 80 milionów ludzi, dlaczego?
Nie ma sensu rozważać tego w ten sposób. Ewolucja idzie wolniej niż rozwój cywilizacyjny i wszyscy za to płacimy.
Kiedyś człowiek wypracuje sobie barierę chroniącą go przed stresem, albo słabsze osobniki wyginą.
Tylko że dla nas ma to najmniejsze znaczenie. Ważne jest nasze życie i musimy zrobić wszystko, żeby móc się nim cieszyć zamiast trząść się w atakach paniki. Szkoda każdego dnia, bo on już się nie powtórzy.
Dlatego szkoda też czasu na zaprzeczanie nerwicy, zrobiłaś krok do przodu więc idź za ciosem.
Wiesz myślę sobie, że Ty masz ogromne szanse na pozbycie się nerwicy, bo Twoja przyczyna jest dosyć łatwa do odgadnięcia.
Jak pozbędziesz się stresora, odpoczniesz i wyciszysz nerwy, możesz całkowicie powrócić do zdrowia. Tego Ci życzę.
Pozdrawiam

  1
Piszę ostatni raz, kto zrozumie skorzysta. Ja również chorowałam na nerwicę wiele lat, jestem kobietą dojrzała, nerwica jest dla mnie tylko wspomnieniem. A teraz do konkretów. To co napiszę to wiedza z książek dr Kwaśniewskiego oparta na wieloletnich badaniach. Liczba chorych na nerwice wzrasta we wszystkich grupach wiekowych. Występuje bardzo często wśród młodzieży. Neurastenia najczęściej pojawia się u ludzi , którzy pod wpływem stresu powstrzymują się od jedzenia. U ludzi którzy na stres reagują żarłocznością występuje rzadziej, zazwyczaj w późniejszym wieku, gdy już rozwinie się miażdżyca tętnic mózgowych. Objawy które najczęściej towarzyszą neurastenii to: bezsenność, lęki, płaczliwość, potliwość, przyspieszone bicie serca, suchość w ustach, zmęczenie po nocnym wypoczynku, stałe uczucie zmęczenia, bóle głowy, zawroty głowy, drżenie rąk, drżenie określane jako wewnętrzne, zaburzenia jelitowe, duszności itd. Jest typową chorobą pastwiskową. Co to takiego choroba pastwiskowa? Jest spowodowana żywieniem ‼pastwiskowym” tzn takim w którym zjada się w przeważającej ilości, a czasami nawet wyłącznie produkty pochodzenia roślinnego. W takim żywieniu człowiek zjada za mało białka i jest ono niskiej wartości biologicznej oraz dużo węglowodanów(cukrów) w tym produktów najgorszych tzn takich gdzie stosunek węglowodanów do ew. białka zawartego w tym produkcie jest najwyższy.
Tłuszczy w tym modelu zjada się niewiele a przy tym są to przeważnie tłuszcze pochodzenia roślinnego.
Bezpośrednią przyczyną neurastenii są zaburzenia w układzie wegetatywnym, a dokładnie przewaga układu sympatycznego.(nadmierne wydzielanie amin katecholowych: adrenalina, noradrenalina. ) Układ wegetatywny składa się z części  parasympatycznej i sympatycznej. Ich działanie jest przeciwne. W stanie zdrowia nie występują zaburzenia  w czynności układu wegetatywnego. W neurastenii leczeniem przyczynowym jest żywienie optymalne. Żywienie optymalne powoduje ustąpienie choroby od 3 tygodni do 3 miesięcy. Zastosowanie tzw. prądów selektywnych pobudzających układ parasympatyczny przyspiesza jeszcze wyleczenie.( ok 10 zabiegów).
To co w bardzo dużym skrócie napisałam znajdziecie w książkach dr Kwaśniewskiego pt dieta optymalna, żywienie optymalne, tłuste życie. Nie wspomnę już o odpowiedziach na listy gdzie znajdziecie żywy dowód na to jak ludzie cieszą się z odzyskanego zdrowia dziękując dr Kwaśniewskiemu.
http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&cat=7
http://www.optymalni.poznan.pl/
http://optymalni.org.pl/kulinaria.php?id=7
http://www.wgp.com.pl/index.php?id_s=99&id_j=pl
Polecam, warto przeczytać, od samego czytania dieta nie zadziała więc bez obaw. A kto zrozumie ten skorzysta.

  1
Czesc Elzbieto,
Ja tez mam jak to nazwalas potykania sie serca prawie codziennie,to sa tzw tachykardie czyli skurcze dodatkowe,sa wg lekarzy calkowicie niegrozne dla zycia lecz dla nas bardzo uciazliwe i nie pozwalaja normalnie funkcjonowac.Przyczyny tachykardii sa rozne (ta mowi moja pani kardiolog),np nerwica,np wypadanie platka,to wlasnie one powoduja dodatkowe impulsy w sercu,ktore z kolei sa odpowiedzialne za te skurcze dodatkowe,ktore odczuwamy jako potykanie sie serca.Ja mam zdiagnozowane wypadanie platka (inaczej zespol Barlowa,lub niedomykalnosc zastawki ) lecz jest to drobna wada kosmetyczna serca,niegrozna dla zycia i nie powodujeca jego skrocenia,platki w sercu (widoczne na usg)poprostu nierownomiernie sie zamykaja,jeden sie wygina,zle pompuja krew i moga rowniez dawac niemile odczucia.Moja doktor twierdzi,ze to moze dawac takie objawy jak zawal lecz przyczyna moze byc rowniez na tle nerwowym,i to bardziej prawdopodobne.Twoja potliwosc,przy zalozeniu ze z tarczyca wszystko ok jest spowodowana strachem o serce,tak reaguje Twoj organizm.Przy zaburzeniach rytmu serca strach jest najbardziej charakterystycznym objawem,zebys wiedziala jak ja sie nakrecam podczas tych dodatkowych skurczy,prawie zawsze laduje przestraszona u lekarza.Ale znalazlam swietna pania kardiolog,ktora logicznie mi to wszystko wytlumaczyla,ze strach powoduje wzomozone objawy arytmii.Co do lekow to ja zazywam Betaloc ZOK 50,jest to bardzo dobry szwedzki lek ,wyrownujacy prace serca.Niestety w moim przypadku nie obylo sie bez niego,poniewaz mialam dodatkowe skurcze juz przez caly czas,biore najmniejsza dawke,pol tabletki dziennie i serduszko pracuje rownomiernie,co bardzo mnie cieszy i pozwala normalnie zyc.Bede go brala przez okres przedwiosnia,ktore bardzo zle wplywa na uklad wegetatywny,potem powoli odstawie.Lek naprawde jest swietny na tego typu dolegliwosci.Jeszcze moja rada,ktora zalecila mi pani kardiolog-wlozyc twarz na 15 sekund do zimnej wody lub nie oddychac przez kilka sekund i przede wszystkim nie doprowadzac do szybkiego oddychania,ktore powoduje hiperwentylacje pluc a przez to i nierownomierna prace serca,organizm to samonakrecajaca sie machina.Pozdrawiam wszystkich cierpiacych i glowy do gory !!!

p.s.Jeszcze co do braku potasu i magnezu,mam ten sam problem,dlatego przy dolegliwosciach serca trzeba zazywac go regularnie,przez caly czas brac preparaty uzupelniajace.Przez zla prace ukladu wegetatywnego poprostu szybciej sie wyplukuje.

  1
Witam ponownie :)
Elu jesli chodzi o wysilek fizyczny,to ze boisz sie pojsc na basen to napewno jest spowodowane lekiem,ze przy jakimkolwiek wiekszym ruchu znow zacznie sie tachykardia.Ja mam to samo,boje sie nawet wejsc po schodach lub podbiec do autobusu,by nie wzbudzic dodatkowej pracy serca.Jest to uciazliwe,nie ma co ukrywac,ja nie pije nawet herbaty nie mowiac juz o kawie czy innych uzywkach,zrezygnowalam doslownie z wszystkiego.Jesli chodzi o beta blockery tez slyszalam ta opinie ,ze zazywa sie je przez cale zycie,spytalam o to kardiologa lecz zaprzeczyla.Podobno zazywa sie je roznie w zaleznosci od stopnia ,no i samopoczucia lecz po jakims czasie mozna je odstawic,tylko bardzo stopniowo zmniejszajac dawke.Mi zalecila brac przez okres przedwioscnia,ktore dziala niezbyt na uklad wegetatywny a potem powoli bedziemy odstawiac,nie mam zamiaru do konca zycia brac lekow na serce.Co do skurczy komorowych i nadkomorowych,to podobno kazdy nawet zdrowy czlowiek ma prawo je miec.Komorowe o ile pamietam sa chyba grozniejsze lecz wiem tez z badania holtera,ze skurcze te naleza do roznych grup i skurcz skurczowi jest nierowny,to w zaleznosci jakiego rodzaju sa te skurcze okresla lekarz,on moze jedynie stwierdzic czy sa grozne.Lekarka mi tlumaczyla,ze nawet calkiem zdrowy czlowiek gdy czegos bardzo sie przestraszy dostaje tachykardii,napadu szybkiego nieronomiernego bicia serca,oczywiscie ze strachu.Powoli zaczynam rozumiec,ze przyczyna moich dolegliwosci tkwi gdzies glebiej,slyszalam gdziesze bardzo pomocne sa sesje u psychoanalityka,ktory poprzez odpowiednie seanse dociera do naszego srodka i wyciaga to co nas dreczy ,czasem nieswiadomie.Lecz tych sesji napewno trzeba sporo i mysle tez ,ze powinny byc przeprowadzone u kompetentnej osoby.To co my leczymy to jest tylko leczenie objawow,oczywiscie nie pisze tu do ludzi ,ktorzy maja prawdziwe klopoty z sercem ,lecz wiekszosc nie ma chyba stwierdzonego nic powaznego,oprocz platka.Co do Xanaxu,bardzo odradzam ten lek,fakt ze dziala dosyc dobrze przeciwlekowo lecz klopoty zaczynaja sie dopiero po jego odstawieniu.Moj znajomy popelnil samobojstwo,po 2 latach leczenia Xanaxem.Ja bralam go przez miesiac,lecz odstawilam bezpowrotnie.Moje wariacje sercowe byly poprzedzone strasznym lekiem,potrafilam budzic sie w srodku nocy z tak wielkim lekiem,ze nie potrafie opisac tego slowami dopiero pozniej pojawily sie klopoty z praca serca.Dlatego zapisano mi Xanax,lecz nie warto pakowac sie w leczenie tego typu lekami.Kiedys na forum przeczytalam post mezczyzny,ktory od 30 lat sie leczy na nerwice lekowa i uwaza ,ze jego najwiekszym bledem bylo rozpoczecie leczenia tego typu srodkami,wszystkim to odradzal.Oceniajac to wszystko mysle,ze to napewno w moim przypadku jest to podloze nerwowe,tylko jak sie tego pozbyc,ktora iskre zgasic,caly czas szukam na to odpowiedzi.
Dbajcie o siebie,pozdrawiam.

  1
Twój lęk jest więc kontrolowany przez Ciebie??


Semantyczne nadużycie. Ja kontroluję sytuacje, w których się znajduję. Jeżeli dostaję ataku w konkretnych sytuacjach, z których żadna nie ma nic wspólnego z prowadzeniem, to chyba logiczne że nie złapie mnie za kierownicą ani na moto.

Znam siebie już dosyć długo.

Napad lęku przychodzi samoistnie, nawet wtedy, gdy jesteś na 100% przekonanych, że wiesz kiedy i jak Ci się to zdarza.


To chyba mamy inne napady. Ja mam konkretne sytuacje ryzyka w których jest pewne że się zdarzy, nie znam tylko nasilenia - czasem lepiej czasem gorzej. Za kierownicą nigdy, co więcej, prowadzenie mnie uspokaja. Może dlatego że prowadząc czuję się bezpiecznie, może dlatego że skupiam się na drodze - nie wiem dlaczego. Taki jest fakt. Jeżdżę na moto bardzo dużo i nigdy mi się nie zdarzył atak na nim, a miewałem naprawdę kiepskie dni.

W dalszej części swojej wypowiedzi wykazujesz zaskakująco jagnięcą naiwność. Ależ to JEST chwila, chwila utraty przytomności, rozmazania wzroku, rozpoczęcia drżenia rąk czy dekoncentracji-derealizacji.


Cały czas mam wrażenie że mówimy o kompletnie różnych rzeczach.

Wyprzedzanie sznurka aut, lewoskręty, jazda gęsiego w korku, jazda na oblodzonej powierzchni to naprawdę nie są dobre momenty spotkania z nerwicą. A gwarancji braku takowego nie ma.


Nie ma również gwarancji że nie dostaniesz nagle zawału albo nie rozproszy cię coś, chociażby ptak uderzający w szybę - to znaczy że w ogóle nie można wsiadać za kółko? Mówisz cały czas o tych atakach a ja ci tłumaczę, że mnie to wtedy po prostu nie łapie. Nie złapało nigdy. Moja nerwica nie dotyczy prowadzenia, po prostu.

Co do lęku, nie jestem w stanie Ci odpowiedzieć satysfakcjonująco. Nie cierpię na nerwicę lękową, nie mam żadnych napadów lęku ani derealizacji, ja mam nerwicę hipochondryczną z objawami wegetatywnymi spowodowanymi przez tężyczkę. Prowadzić nie odważyłbym się i tak, ponieważ często trzęsą mi się ręce oraz mam skurcze łydek i drętwieje mi głowa.


Więc nie wypowiadaj się w temacie w którym nie masz doświadczenia, bo to jedynie teoretyzowanie - ja znam go z praktyki.

Ideologiczne argumenty pominąłem - to nie miejsce dla nich.

  1
Hej mam taki problem od 6 lat !! naokrągło z tym walcze! zaczęło sie od nerwciy wegetatywnej... po lękową silne napady lęku prawei z omdelniami uczucie przerażenia itp! ja rozumiem co Ci dolega... rowniez spotyka mni9e brak akceptacji choroby prze otoczenie kiedy mowielm rodzinie ze mam takie dolegliwosci brat mnie przedzezniał ze mam mrowienie w glowie .... a matka wyzywala ze mam sie wziasc za siebie krzycząc cos potwornego do dzis tego nie rozumie sukin***ny egoisci!! zycie jest okropne.,.... naprawde mało kto rozumie ta chorobe te dolegliowsci...depersonalizacje i derealizacje najgorsze symptomy nerwicy okropnosc ... kiedy czlowiek nie czuje wlasnej osoby w srodku.... no ale wracajac do lekow w srod ludzi wiem co odczuwasz tez miewam tak kiedy jest w jakims centrum handlowym mysle o tym aby isc do domu i zamknac sie w pokoju bo sie tak boje ... ciagle mnie przesladuje to ze nie czuje sie zaakceptowany przez spoleczenstwo.... co do farmakologii to kiepsko! w silnych stanach lekowych tylko clonazepam albo xanax innych nie toleruje .... lekarze zaero pomocy.... tylko terapia grupowa i zrozumienie bliskich osob naklepiej bliska obeznosc partnera ale tez mam z tym problem poniewaz malo kto rozumie czlowieka z takim problemem probowalem sobie zalozyc rodizne mam synka ma 22 miesiace no ale moja choroba brak energii do zycia tylko wieczne skupianie sie na tym co mi jest zniszczylo to... no tak bywa"zycie" teraz siedze przed tym komputerem i tez mam dosc ..... tych objawow..... potrafie sam sobie z tym radzic ale nie jest lekko najdziwniejsze jest to ze jak sie napije np whiskey albo wódką raz po raz to mi jest normalnie! rano wstaje i ok p[rzychodzi 14sta i znowu leki.... oczywisice nie zawsze nia mam problemu z alkoholem ,,,,,,,, ale popelnilem w zyciu wielki blad....
palilem marichuane przez 3 lata non stop..!!! PRZESTRZEGAM WSZYSTKIM MIMO POZOROW TO JEST TYLKO TRAWKA! ALE NASZA TRAKWA JEST KWASZONA ITP TO NIE JEST NATURALNE ZIELE JA OD TEGO GOWNA PRZECHODZILEM SILNE DEPRESJE I DO TERAZ POKUTUJE TO W NERWICY! JESLI KTOS MYSLI ZE MARICHUANA TO NIC TO JEST W BLEDZIE.... TO OSTRZEZENIE! RADZE TAKZE UWAZAC Z KOKAINA I TABASAMI PRZEPRASZAM ZE PORUSZAM TEN TEMAT ALE PAMIETAJCIE ZE W NERWICY ZAWSZE LEZY PODLOZE ..CZY TO ALKOHOL CZY CIEZKIE DZIECINSTWO ROZWODY ITP ALBO SLABA PSYCHIKA(UCIECZKA OD PROBLEMOW)+NARKOTYKI=NERWICA JEDNAK JAKBY NIE BYLO 80 % PROC SPLOCZENSTWA JEST ZDROWA NA EPWNO TEZ LEZA W TYM INNE PRZYCZYNY ALE W WIEKSZOSCI JEST WLASNIE TAK...
POZDRAWIAM WSZYSTKICH. MATEUSZ 23 L.

  Trening autogenny Schultza - autosugestia
Trening autogenny to inaczej metoda Schultza.
Jest to nazwisko niemieckiego lekarza,który rozpropagował tę metodę w USA, jako skuteczne narzędzie w leczeniu nerwicy.
Trening autogenny, podobnie jak metoda Jacobsona, ma swoje korzenie w Jodze indyjskiej. Nawiązuje do technik koncentracji Radża Jogi.

W celu bliższego poznania tej metody (trening autogenny) zapraszam na mój 'Darmowy mailowy kurs relaksacji':
http://samadi.republika.pl/kurs_relaksacji/

Zatem metoda ta nie została wymyślona przez Schultza, jednak do jego wielkich zasług należy rozpopularyzowanie takiego narzędzia pracy nad swoim umysłem (zwłaszcza w kręgach psychoterapii).
Jest ona skutecznym narządziem integrowania i relaksowania psychiki. Sprzyja odnowieniu sił życiowych i jednocześnie wzmacnia układ odpornościowy (z uwagi na aktywizacje układu parasympatycznego).

Jak wygląda trening Autogenny Schultza?
Polega on na koncentracji na wybranych obszarach ciała i monotonnym, sugestywnym powtarzaniu afirmacji.
Zazwyczaj są to afirmacje dotyczące ciężaru (ciężkości) poszczególnych częsci ciala oraz ciepla odczuwanego w tych okolicach.

Poczucie ciezaru wywoluje rozluźnienie napięć motorycznych, a odczucie ciepła - rozluźnienie napięć wegetatywnych.
Stwierdzono, że regularne powtarzanie tej metody z okolicą ramion, po pewnym czasie niweluje wiele objawów nerwicowych.

Należy skupić się na swoich ramionach (można tu mieć na mysli zarówno barki, jak i całe ręce) i monotonnie powtarzać przez kilka minut sugestię:
"rozluźniam prawą rękę, rozluźniam prawą rękę, rozluźniam prawą rękę...
moja prawa ręka staje sie cieżka, prawa reka staje sie cieżka...
coraz ciezsza, corasz cięższa...
moja prawa ręka jest bardzo cieżka, moja prawa ręka jest bardzo cieżka...
odczuwam odczucie cieżaru powstające w prawej ręce".

Wtedy nalezy przerwać przez chwilę powtarzanie autosugestii i przez moment obserwować doznania w tej okolicy.

Następnie powtarzamy to samo z lewą ręką.
Można to jeszcze powtórzyć z prawą nogą i lewą nogą.

Jeżeli ktoś wykonuje trening autogenny w celach leczenia nerwicy - nalezy to kontynuować codziennie przez kilka tygodni. Wystarczy 10-15min. dziennie.
Istotne jest, by praktykujący poczuł, że opanował metodę i nauczyl siewprawiania swojego ciała w stan ciezkości.

Trening autogenny moze być wykonywany także prez osoby nie będące znerwicowane - pragnące zgłebiać techniki relaksacji, rozwijać intuicję, czy np. opanować metody bardziej efektywnegu uczenia sie w stanie alfa.[url][/url

  UKŁAD WEGETATYWNY cz. 1
"Optymalni" lipiec 2003 7(47) wkładka - Arkadia Zdrowia "COLONIA"
---------------------------------------------------------------------

Działanie Układu Wegetatywnego w organizmie człowieka

Ciąg dalszy artykułu z ubiegłego miesiąca:

Osoby jedzące chudo, bardziej jarsko, unikające tłuszczy, mięsa, jaj,
śmietany, masła, boczku; czyli żywiące się, jak podaje dr Kwaśniewski
"pastwiskowo", będą chorowały z powodu dominacji układu sympatycznego.
Najczęściej występujące choroby to nerwice i zespół zimnych kończyn dolnych
i górnych. Dzieje się tak, ponieważ przy modelu "pastwiskowym" odżywianie
podwyższa stopień neurotyzmu (psychol.), czyli wzrasta poziom lęku i
poczucie zagrożenia (nerwica). Objaw zimnych rąk i nóg powstaje w wyniku
zwężenia tętnic obwodowych, co powoduje zaburzenia w krążeniu. Ponadto
odżywianie takie sprzyja chorobom gośćcowym, tak zwanym chorobom
"zimnych stawów", w których najczęściej są atakowane stawy kolan, stawów,
dłoni, rzadziej bioder. W chorobie tej dochodzi do miejscowej przewagi
układu
sympatycznego, powodującego zwężenie naczyń krwionośnych zlokalizowanych w
stawach mających na celu odżywiać i regenerować, czyli usprawniać i smarować
staw poddawany częstym ruchom i obciążeniom.
Im choroba dłużej trwa, tym większe powstają zmiany zwyrodnieniowe; czyli
gościec przewlekły postępujący. Przy tych chorobach podaje się, przy
stosowaniu żywienia optymalnego, prądy selektywne pobudzający układ
parasympatyczny, mające na celu poszerzać tętnice i spowodować ukrwienie
i odżywianie oraz regeneracje chorych miejsc.
Trochę inaczej wygląda reumatoidalne zapalenie stawów. Do tej choroby
dochodzi w wyniku osłabienia czyli upośledzenia układu immunologicznego.
Za stany zapalne stawów opowiadają bakterie chorobotwórcze, które znajdują
sobie siedzibę w stawach , w torebkach maziowych i częściach chrzęstnych
stawów. Leczenie jest bardzo trudne. Najczęściej ogranicza się do środków
przeciwbólowych, ponieważ bez nich inne lekarstwa nie powodują uśmierzenia
bólu ani wyleczenia. Jedynymi metodami leczenia tej choroby są dieta
optymalna oraz prądy selektywne pobudzające do pracy układ parasympatyczny.
Jest to choroba, przy której trzeba mieć dużo cierpliwości, ponieważ proces
powrotu do zdrowia jest nieco dłuższy niż przy innych dolegliwościach. Dietą
optymalną podnosimy, czyli wzmacniamy układ odpornościowy, którego zadaniem
jest zwalczać bakterie odpowiedzialne za destrukcję i stany zapalne stawów.
Prądy pomagają w szybszej regeneracji.
Jedną z cięższych chorób jest stwardnienie rozsiane (SM). Jest to choroba
z autoagresji. Dochodzi do niej z powodu demielinizacji w centralnym
i ośrodkowym układzie nerwowym. Następuje destrukcja mieliny (otoczki
mielinowej), która otula włókna nerwowe przewodzące impuls elektryczny
z mózgu (ośrodka nerwowego)do narządu wykonawczego (np. mięśni nóg).
W zależności gdzie zlokalizowane są ogniska demielinizacji, tam podaje
się prądy - najczęściej na kończyny dolne, górne, kręgosłup, CSN - głowa.
Miażdżyca jest chorobą, która powstaje na przestrzeni wielu lat bez
znaczących objawów. Jednak, kiedy zaczyna się coś dziać, czyli zaczynają
boleć nogi przy chodzeniu lub serce, albo tracimy pamięć, okazuje się,
że chorujemy na miażdżycę, która spowodowała zatkanie tętnic i naczyń
krwionośnych złogami, czego wynikiem jest niedokrwienna choroba mięśnia
sercowego lub kończyn dolnych. Zaczynamy mieć trudności w chodzeniu,
bolą nas mięśnie, nogi są zimne i słabo wyczuwamy puls. W tym przypadku
stosujemy prądy pobudzające układ parasympatyczny. Nastąpi rozszerzenie
tętnic i zwiększy się przepływ krwi nawet o 40%. Kończyny staną się
cieplejsze i będzie można pokonywać dłuższe odcinki drogi bez przerw na
odpoczynek spowodowany bólem . Miażdżyca jest chorobą, która przychodzi
powoli i tak samo długo odchodzi. Trzeba w tym przypadku poczekać, zanim
złogi w tętnicach zaczną ustępować i nastąpi drożność tętnic, swobodny
przepływ krwi. Do wyleczenia potrzeba dłuższego czasu; przeciętnie około
dwóch lat od rozpoczęcia stosowania żywienia optymalnego.

mgr Jacek Kruszyński
---------------------------------------------------------------

Krystyna

..

  List: Nadciśnienie - S.N.
Pan
Dr Przemysław Pala "ARKADIA" Jastrzębia Góra

Byłem już Pańskim pacjentem w marcu 2000 r. ze "stażem" 5 m-cy
żywienia optymalnego . Celem moim było
1) nauczenie się prawidłowego stosowania ż.o.
2) przywrócenie normalnego ciśnienia krwi ( nadciśnienie ).
Z pierwszym nie mam kłopotów, natomiast z drugim moim celem - efektu nie
osiągnąłem, ani w czasie pobytu w "Arkadii", ani później, gdyż wysokie
ciśnienie wymuszało branie tabletek (Opacorden na arytmię, Tertensif na
ciśnienie) mimo, że odżywiałem się prawidłowo, tak pod względem ilościowym
jak i jakościowym ( przeciętnie B-T-W jak 58,8 : 151,6 : 59,9 ). Norma W do
60. Obecnie od kilku miesięcy doświadczam nie spotykanych dawniej stanów,
a to: rano- ciśnienie w normie tj. 144/84 z małymi odchyleniami, ze stałą
tendencją do obniżania się w godz. 9-15-tej do wartości nawet 98/63,
a od 15-tej systematycznie rośnie do 180/100 już o godz. 18-tej.
W przypadkach wyższego wzrostu przerywam 5-ma kroplami Cordafenu
podjęzykowo. Ma to miejsce 1-2 razy na 7-10 dni. Na chwilę przed i w czasie
wzrostu ciśnienia odczuwam wewnętrzne zimno, przykurcz i drżenie mięśni
szkieletowych, zimne ręce i nogi, wzmożony szum w uszach. Przypuszczam, że
temu nieustabilizowanemu ciśnieniu zaradziłaby kuracja prądami selektywnymi.
Po pierwszej 7-dniowej kuracji przez długi czas miałem stałe odczucie
ciepłych stóp, ale mieszkając w Pile, nie mam dostępu do gabinetów
"Optymalnych", a jako emeryt 768zł, nie mogę sobie pozwolić na 14-dniowy
pobyt w Arkadii.
Zapytuję więc: czy kuracja prądami selektywnymi byłaby w tym przypadku
skuteczna? Czy w czasie 7-dniowego pobytu mógłbym brać 2 x dziennie zabiegi
prądami tj. pełną kurację?

Z poważaniem
S. N.
Piła
-----------------------------------------------------------------------

Z listu wynika, że żywi się Pan optymalnie już ok. 2 lat co zwykle
wystarcza, aby pozbyć się miażdżycy powodującej nadciśnienie.
Po pobycie w Centrum Żywienia Optymalnego zdobył Pan potrzebną wiedzę
do prawidłowego stosowania diety optymalnej, jednak często zdarza się,
że po powrocie do domu nasi pacjenci dopuszczają do pewnych odstępstw,
czyniąc to najczęściej nieświadomie. Najczęściej spotykanym błędem jest
spożywanie nadmiaru białka, i w Pana przypadku należy zredukować jego
ilość poniżej 50g na dobę. Opisywane objawy bardziej wskazują na niedobór
węglowodanów w diecie, co łatwo uzupełnić wypijając np. szklankę soku
wieczorem lub butelkę piwa, która zawiera ok. 20g W.
Jeżeli po korekcie diety nadal będą występować podobne problemy można
zastosować serię prądów selektywnych. Utrzymujące się nadciśnienie jest u
Pana spowodowane miażdżycą tętnic mózgowych lub nerwicą wegetatywną,
w obu przypadkach przydatne byłyby zabiegi PS na centralny układ nerwowy.
U osób, które tak jak Pan długo już stosują żywienie optymalne bardzo często
wystarcza zastosowanie kilku zabiegów. Jeżeli zdecyduje się Pan na pobyt
w naszym ośrodku i przez 7 dni nie uzyskamy poprawy stanu zdrowia,
to przedłużymy go o następny tydzień na koszt ośrodka. Będzie to znacznie
korzystniejsze, niż stosowanie dwóch zabiegów dziennie, ponieważ lepsze
efekty daje rozciąganie kuracji w czasie, niż kumulacja zabiegów.

Lek. med. Przemysław Pala

..

  UKŁAD WEGETATYWNY cz. 2
"Optymalni" czerwiec 2003 6(46) wkładka - Arkadia Zdrowia "Colonia"
---------------------------------------------------------------------

Działanie Układu Wegetatywnego w organizmie człowieka

Ciąg dalszy artykułu z ubiegłego miesiąca:

Dr J.Kwaśniewski pisze, że przyczyną wyższą prawie wszystkich chorób jest
przewaga któregoś z podukładów układu wegetatywnego. Aby przybliżyć
mechanizm powstawania chorób przedstawię właściwości podukładów
parasympatycznego i sympatycznego. Układ nerwowy sympatyczny ma
właściwości ergotropowe, czyli pobudza do pracy narządy wewnętrzne
organizmu, wzmaga przepływ krwi, powoduje obkurczanie naczyń
krwionośnych, podnosi ciśnienie i przyspiesza przemianę materii; powoduje
ogólne pobudzenie organizmu. Układ parasympatyczny ma działanie
trofotropowe, czyli jego zadaniem jest spowalnianie pracy narządów
wewnętrznych, obniżanie ciśnienia krwi, regenerowanie i odżywianie narządów,
tkanek, kości, skóry; powoduje wyciszenie i relaksację.
W sytuacji kiedy jesteśmy pobudzeni, zdenerwowani, przewagę bierze
układ sympatyczny, dochodzi do wzmożonego wydzielania katecholaminu
(adrenaliny i noradrenaliny) z kory nadnerczy. Dochodzi wtedy do łomotania
i przyspieszenia pracy serca, podnosi się ciśnienie, jesteśmy zdenerwowani,
pocą się nam ręce i całe ciało drży, wzrasta poziom lęku i zagrożenia,
często nie jesteśmy w stanie myśleć racjonalnie. Jeżeli stan taki mija i
dochodzi
do uspokojenia to jest to normalny objaw pobudzenia nerwowego. Ale jeżeli
stan nerwowości - pobudzenia utrzymuje się lub bez istotnej przyczyny
powraca, to mówimy wtedy ogólnie o nerwicy.
Układ parasympatyczny mający spowolnić pracę, wyciszać, relaksować
jest za słaby i wtedy dochodzi do dominacji układu sympatycznego.
Stan taki jest uciążliwy, ponieważ poza objawami somatycznymi występują
objawy psychologiczne, takie jak natrętne myśli, podwyższone poczucie
zagrożenia, nasilenie lęku, bezsenności, kołatanie serca, skaczące
ciśnienie,
mroczki przed oczyma, nudności i wiele innych dolegliwości.
Dolegliwości takie utrzymujące się dłuższy czas mogą prowadzić
do wyczerpania nerwowego, niemożności egzystowania czyli normalnego
funkcjonowania w społeczeństwie.
W takich przypadkach stosuje się prądy selektywne pobudzające układ
parasympatyczny. Ponadto przy przewadze układu sympatycznego może wystąpić
wiele innych schorzeń somatycznych, takich jak zespół zimnych rąk i nóg,
zaburzenia w krążeniu żylnym i tętniczym, choroba zwyrodnieniowa stawów,
reumatyzm, zespół Sudecka, nadczynność tarczycy, nerwice narządów
wewnętrznych, choroba Buergera i wiele innych schorzeń.
Najczęstszymi chorobami, które powstają w wyniku przewagi układu
parasympatycznego są choroby przewody pokarmowego jak np. wrzody
żołądka i dwunastnicy, wrzodziejące zapalenie jelita, choroba
Crohna-Leśniewskiego i refluks.
Nadmierna przewaga układu parasympatycznego w żołądku powoduje nadprodukcję
kwasu solnego, który nadżera błonę śluzową ściany żołądka. Dochodzi wtedy do
nadżerek, czyli wrzodów żołądka lub dwunastnicy Z choroby tej można szybko
i skutecznie wyleczyć się stosując żywienie optymalne i prądy selektywne
pobudzające układ sympatyczny. Bardzo dobre efekty dają prądy "S" przy
otyłości, jeżeli osoba ma problemy z chudnięciem. "Chudnie się nawet podczas
snu", jak pisze dr J. Kwaśniewski. W tym przypadku prądy selektywne typu "S"
pobudzają receptory znajdujące się w tkance tłuszczowej do wzmożonego
wydzielania noradrenaliny. Noradrenalina uwalnia kwasy tłuszczowe z tkanki,
co powoduje szybsze chudnięcie. Jednak nie wszyscy reagują jednakowo,
ponieważ każdy posiada inną wrażliwość układu nerwowego i u każdego proces
chudnięcia wygląda inaczej. Bardzo dobre efekty dają prądy pobudzające
układ sympatyczny przy wrzodziejącym zapaleniu jelit.. Chorobie tej
towarzyszą częste biegunki krwawe, powodujące stopniowe wyniszczenie
organizmu, anemię.
Przy stosowaniu diety optymalnej i zastosowaniu prądów następuje całkowite
wyleczenie poprzez usunięcie przewagi układu parasympatycznego w narządach
jamy brzusznej.
W niektórych przypadkach zabiegi prądami selektywnymi należy powtórzyć.
Podobnie przy astmie oskrzelowej, jak i spastycznym nieżycie oskrzeli
dochodzi do przewagi układu parasympatycznego. stosujemy wtedy prądy
pobudzające układ sympatyczny., aby wspomóc prace oskrzeli i otworzyć drzewo
oskrzelowe oraz polepszyć wentylację płuc. Stosując żywienie optymalne,
nawet
po jednej serii zabiegów ataki duszności całkowicie ustępują.
Reasumując: żywienie optymalne i prądy selektywne to właściwa droga do
zdrowia.

Fizjoterapeuta Jacek Kruszyński - B.T. Colonia
www.ArkadiaZdrowia.com

..

  1
Gwoli wyjaśnienia a propos ostatnich uaktualnie chchiałbym wyjaśnić iż nie jestem dr Judymem ( nie mylić z prof.Piotrowskim tym od materaca a niekdyś kandydatem na prezydenta RP vel wkładki do butów)....
Chcę jedynie pomóc ludziom cierpiącym tak samo jak ja na różne odmiany nerwic i dlatego wyszukuję w wirtualnym świecie poukrywane na różnych stronach informacje pomagające w całym tym znerwicowanym życiu.
Kto wie , może po tak wielu doświadczeniach związanych z chorobą podzielę się z Wami moimi metodami pomagającymi w walce z nerwicą, kto wie....
A jak narazie kolejna dawka wiedzy, tym razem :

LECZENIE NERWIC

Najlepsze wyniki dają oddziaływania psychoterapeutyczne począwszy od psychoterapii podtrzymującej do różnego rodzaju psychoterapii grupowej. Leczenie szpitalne jest niezbędne tylko w nielicznych przypadkach najcięższych postaci nerwicy natręctw, depresyjnej czy lękowej. Zwykle wystarczy leczenie ambulatoryjne lub na oddziale dziennym. Zazwyczaj rokowanie jest pomyślne, wiele nerwic ustępuje bez leczenia lub po krótkim leczeniu, wobec jednak częstości występowania nerwic ich leczenie staje się problemem społecznym.

Nerwica natręctw

Nerwica natręctw, nerwica, której głównym objawem są natręctwa ruchowe lub myśli natrętne. Do najczęstszych form należy np. przymus mycia rąk, często kilkadziesiąt lub kilkaset razy dziennie. Czasem nerwica osiąga takie nasilenie, iż uniemożliwia pracę, a nawet wychodzenie z domu. Oporna na leczenie, wymaga długotrwałej terapii szpitalnej, może być przyczyną inwalidztwa. Nieraz łączy się z psychastenicznym lub obsesyjnym typem osobowości.

Nerwica lękowa
Nerwica lękowa, lęk jest osiowym objawem wszystkich nerwic, występuje również w psychozach. W nerwicy lękowej wysuwa się na pierwszy plan. Chory skarży się na uogólniony niepokój, napięcie, stałe poczucie zagrożenia, występują u niego nieuzasadnione obawy o swoją przyszłość, o los najbliższych. Lęk tym różni się od strachu, że w tym ostatnim istnieją rzeczywiste czy też możliwe zagrożenia.

W nerwicy lękowej

chory ma obniżoną samoocenę, poczucie mniejszej wartości, stale nastawiony jest na możliwość porażki czy niepowodzenia. Jest przeczulony na punkcie opinii innych, wycofuje się z kontaktów z otoczeniem. Zwykle towarzyszy temu obniżony nastrój. Jednym z objawów mogą być różnego rodzaju fobie, np. wysokości, przebywania w zamkniętym pomieszczeniu, otwartej przestrzeni, jazdy różnymi środkami lokomocji i wiele innych. Niekiedy towarzyszą fobiom również natręctwa. Chory zdaje sobie sprawę z bezsensowności swoich obaw, ale nie jest w stanie zapanować nad nimi.

Fobie

Czasem w nerwicy lękowej występują stany paniki, z paraliżującym lękiem, z poczuciem krańcowego zagrożenia, silnymi objawami wegetatywnymi, z reakcjami ucieczkowymi. Panika może wystąpić indywidualnie, częściej w całej grupie osób. Nerwica lękowa jest obecnie uważana za najczęstszą postać nerwicy. Głównymi metodami leczenia są psychoterapia indywidualna i grupowa, psychoanaliza. Skuteczne, ale nadużywane środki przeciwlękowe w znacznej mierze mogą doprowadzić do uzależnienia, dlatego powinny być stosowane okresowo i pod stałą kontrolą lekarza.

Nerwica hipochondryczna

Nerwica hipochondryczna, przez niektórych autorów wyróżniona jako osobny rodzaj nerwicy. W obrazie chorobowym górują przesadne skargi na różne dolegliwości somatyczne, przewrażliwienie, skłonność do wyolbrzymiania swoich dolegliwości przy braku etiologicznego podłoża somatycznego. Czasem wywołana jest jatrogennie, przez niewłaściwą postawę lekarza.

Nerwica wegetatywna, narządowa
Nerwica wegetatywna, nerwica narządowa, termin używany nie przez psychiatrów, lecz przez lekarzy ogólnych i internistów. Oznacza zespół objawów wegetatywnych, takich jak: nadmierne pocenie się, kołatanie serca, objawy żołądkowo-jelitowe, czerwienienie się, dermografizm, drżenie rąk, nagłe stany osłabienia czy omdleń, które nie znajdują uzasadnienia w stanie somatycznym.

Objawy wegetatywne są osiowym objawem wszystkich nerwic, nigdy nie występują w izolacji, towarzyszy im zawsze lęk, zaburzenia nastroju, egocentryzm, czasem fobie i natręctwa, drażliwość, wybuchowość.

Czasem używa się jako synonimów określeń: dystonia neurowegetatywna, stygmatyzacja wegetatywna, zespół psychowegetatywny. Równie błędne jest określenie: nerwica narządowa, mające oznaczać objawy dotyczące tylko jednego narządu czy układu, np. nerwica serca, nerwica żołądkowo-jelitowa, itp.

Nerwice pourazowe

Nerwice pourazowe, objawy występujące po urazach somatycznych lub psychicznych. W obrazie chorobowym górują objawy wegetatywne, lęk, uczucie zmęczenia, osłabienia.

żródło : PSP Home
CDN.... Powodzenia!!! :-)

  1
2x DVD- Ćwiczenia relaksacyjne i autogenne:
---------------------------------------------------------------------
1. Relaks progresywny Jacobsona + Trening autogenny Schultza

Pełne wesje 2 ćwiczeń do praktycznego wykonywania w warunkach domowych i klubowych. Opracowanie i wykonanie: Władysław Pitak, muzykoterapeuta i logopeda medialny. Nagrania wykonano w Jaskiniach Solno-Jodowych Galos w Kudowie i Lądku Zdroju w 2004 r.
Na życzenie kupującego wysyłamy nagranie tylko w wersji dźwiękowej (CD) do odtwarzania na CD-playerach i komputerach .

2. Jak radzić sobie ze stresem + omówienie technik relaksacyjnych
Wykład, prezentacja i omówienie w wyk. Władysława Pitaka podczas Ogólnopolskich Warsztatów dla Dziennikarzy - Niepołomice 2004).
Nagranie jest wysyłane w dwóch wersjach (do wyboru) VCD lub DVD.

Z wykładu i prezentacji dowiesz się, że: "relaksacja Jacobsona polega na wykonywaniu określonych, celowych ruchów rękami, nogami, tułowiem i twarzą, po to, aby napinać i rozluźniać określone grupy mięśni organizmu. Napinanie i rozluźnianie służy najpierw wyuczeniu zdawania sobie sprawy z różnicy wrażeń płynących z mięśnia napiętego i rozluźnionego. Systematyczne ćwiczenia uczą także nawyku rozluźniania własnych mięśni. Uczenie się relaksu jest podobne do uczenia się jazdy na nartach czy pływania.

Jeśli nauczymy się rozluźniać jakieś dwie lub trzy grupy mięśni pozostające pod kontrolą naszej świadomości, z biegiem czasu nauczymy się rozluźniać mięśnie pozostające poza naszą kontrolą, np. mięśnia serca, mięśni trzewnych i innych pracujących wewnątrz klatki piersiowej i brzucha.

Z treningu płyną określone korzyści. Oto niektóre z nich:
- przyjemne doznania i poprawa samopoczucia,
- wzmocnienie zaufania do siebie,
- zmniejszenie nadciśnienia i poprawa pracy serca,
- lepsza praca żołądka i jelit,
- działanie profilaktyczne przeciw wrzodom i kłopotom trawiennym,
- zmniejszenie nerwowości, rozwój wyobraźni i procesów myślenia.

Nazwa Trening autogenny Schultza pochodzi od greckiego słowa "autos"- sam i "genos"- początek, pochodzenie, ród. Autogenny znaczy więc: ćwiczący własne EGO.

Różnica między stanem hipnotycznym a autogennym polega na tym, że w pierwszym przypadku człowiek znajduje się pod wpływem działania hipnotyzera, a w autogenii - pod wpływem samego siebie.

Trening Schultza ma bardzo szerokie zastosowanie w leczeniu wspomagającym przy różnego rodzaju neurozach i zaburzeniach psychosomatycznych, dolegliwościach hormonalnych, w neurologii, foniatrii, położnictwie, stomatologii i przy drobnych zabiegach chirurgicznych.

Metoda sprawdziła się w wielu dziedzinach , m.in. w poradniach wychowawczych i małżeńskich, w sporcie (przed startem) i sztuce aktorskiej i publicznych wystąpieniach (przy opanowywaniu tremy przed występami).

Obiektywne badania kliniczne (EEG, EKG) dowodzą, że metoda ta wpływa na łagodzenie, a nierzadko usuwa m.in. takie objawy chorobowe:

- nerwicowy częstoskurcz serca i nerwowe połykanie powietrza,
- choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy,
- dławica sercowa (połączona ze stanami lękowymi),
- dusznica oskrzelowa,
- nerwice narządowe (dyskinezje dróg żółciowych, spastyczne stany jelit, zaparcie),
- męczliwość, migrena i moczenie nocne,
- naczynioruchowe bóle głowy,
- nadciśnienie tętnicze,
- nadczynność tarczycy,
- pokrzywka i świąd nerwicowy,
- ruchy przymusowe (tiki) i wymioty psychogenne,
- wegetatywne zaburzenia krążenia i przewodu pokarmowego.

Koszt albumu 2xDVD = 45 zł. (koszty wysyłki listem poleconym w cenie) z przedpłatą na konto:
PKO BP SA I O/Koszalin nr 51 1020 2791 0000 7102 0048 6860

rodzaj wpłaty: 2xDVD
Wysyłka odbywa się następnego dnia po otrzymaniu potwierdzenia z banku o wpłynięciu w/w kwoty na konto .
~~~~~~~~~~~~
Zakup z płatnością przy odbiorze przesyłki powoduje dodanie kosztów pocztowych w wys. 10,- zł (razem 50 zł)

Zapraszam

  1
Autorem tego treningu jest berliński lekarz prof. J.H.Schultz. Nazwa pochodzi od greckiego słowa "autos"- sam i "genos"- początek, pochodzenie, ród. Autogenny znaczy więc: ćwiczący własne EGO.

Różnica między stanem hipnotycznym a autogennym polega na tym, że w pierwszym przypadku człowiek znajduje się pod wpływem działania hipnotyzera, a w autogenii - pod wpływem samego siebie.
Trening Schultza ma bardzo szerokie zastosowanie w leczeniu wspomagającym przy różnego rodzaju neurozach i zaburzeniach psychosomatycznych, dolegliwościach hormonalnych, w neurologii, foniatrii, położnictwie, stomatologii i przy drobnych zabiegach chirurgicznych.

Metoda sprawdziła się w wielu dziedzinach , m.in. w poradniach wychowawczych i małżeńskich, w sporcie (przed startem) i sztuce aktorskiej (przy opanowywaniu tremy przed występami). Tak więc metoda treningu autogennego znajduje zastosowanie we wszystkich stanach chorobowych, które mają źródło psychogenne, a także przed wykonaniem ważnych działań, wymagających wysiłku fizycznego i psychicznego.

Dr Karel Vojacek - z oddziału psychiatrycznego FNsP I Praha podaje , że obiektywne badania kliniczne (EEG, EKG) dowodzą, że metoda ta wpływa na łagodzenie, a nierzadko usuwa objawy chorobowe. Dr Vojacek stosuje tę metodę przy następujących chorobach:

nerwicowy częstoskurcz serca i nerwowe połykanie powietrza,

choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy,

dławica sercowa (połączona ze stanami lękowymi),

dusznica oskrzelowa,

nerwice narządowe (dyskinezje dróg żółciowych, spastyczne stany jelit, zaparcie),

męczliwość, migrena i moczenie nocne,

naczynioruchowe bóle głowy,

nadciśnienie tętnicze,

nadczynność tarczycy,

pokrzywka i świąd nerwicowy,

ruchy przymusowe (tiki) i wymioty psychogenne,

wegetatywne zaburzenia krążenia i przewodu pokarmowego.

Trening składa się z 6 elementów, które z siebie wynikają i następują po sobie: uczucie ciężaru, uczucie ciepła, regulacja pracy serca, regulacja swobodnego oddychania, uczucie ciepła w całym organizmie, uczucie chłodu na czole. Początkowo ćwiczenia nie powinny być długie (3-5 minut - tylko uczucie ciężaru), później do 10 minut (uczucie ciężaru i ciepła), finalnie 15-20 - wszystkie elementy. W swojej praktyce, uzupełniałem trening autogenny modyfikacjami i postanowieniami zmierzającymi do osiągnięcia pozytywnego obrazu siebie oraz do twórczego rozwiązywania problemów życiowych.

Vojacek i Kratochvil doradzają wykonywanie treningu kilka razy dziennie: przed podjęciem pracy, po południu i wieczorem - przed zaśnięciem, z przerwami między ćwiczeniami - co najmniej 60 minutowymi.

Ćwiczenia przeprowadzamy w pokoju przewietrzonym, cichym, z dobrą temperaturą powietrza (ok. 20 stopni C) tak, aby nie drażniło odczuwanie zimna, gorąca czy duszności. Trzeba rozluźnić kołnierzyk, pasek i inne krępujące ciało części garderoby. Należy położyć się na wygodnym tapczanie, leżaku przykrytym materacem lub na materacu na podłodze. Pod kark podłożyć wałek lub twardą poduszkę.

Ponieważ na początku nie wiemy, jak należy przeprowadzać ćwiczenia, pomaga nam w tym terapeuta.

Po wygodnym zajęciu miejsca, zalecamy 2-3 razy głęboko odetchnąć, a następnie staramy się

wygasić w sobie wszelkie aktualne tematy myślowe, z wyjątkiem jednej intencji - zupełnego odprężenia psychicznego. Dla stworzenia bariery dźwiękowo-tematycznej dobrze jest włączyć odpowiednią (spokojną) muzykę. Dzięki niej szybciej uzyskamy stan zupełnego rozluźnienia wszystkich mięśni szkieletowych, zwiotczenia mięśni brzucha, szyi, karku, mimicznych twarzy, nawet języka i podniebienia. Wystarczy 5 minut, aby odprężenie mięśniowe i naczyniowe dało pełne odprężenie psychiczne. Wszystko zależy od umiejętności koncentracji.

Dla dobrego opanowania treningu nieraz trzeba ćwiczyć 3-9 miesięcy. Ale warto spróbować, gdyż autogenia przeżywana jest jako stan błogości, a równocześnie jako stan bliski senności. Po upływie 5-10 minut relaksu , należy sugestywnie wyprowadzić się z tego stanu, wstać powoli, odetchnąć kilka razy głęboko, wykonać kilka ruchów gimnastycznych i zacząć coś robić.

Stan treningu autogennego jest podobny do stanu hipnozy, choć świadomość jest zachowana. W czasie treningu jest świadomość ograniczona jest do poczucia istnienia, egzystencji i jeśli sugestie są pozytywne, to istotnie pacjent w tym stanie odczuwa subiektywnie poczucie sprawności psychicznej i fizycznej, a więc zdrowia. Poczucie to pozostaje przez dłuższy czas, a jednocześnie różne zaburzone funkcje narządów organizmu wracają do normy.

więcej>>>>>>>>>
http://www.psychodrama.republika.pl/relaks03

PS. Znam tylko jedną wersję dobrze wykonaną przez lektora. Jest to nagranie z głosem Władysława Pitaka, muzykoterapeuty z Koszalina

Pozdrawiam

  1
Ja wiem dokładnie w jakich sytuacjach łapie mnie lęk i na pewno nie jest to prowadzenie czegokolwiek - moja nerwica nie ma nic wspólnego z prowadzeniem samochodu ani motocykla, to zupełnie nie te sytuacje. Co więcej, wtedy czuję się lepiej niż np. w autobusie. A nawet gdyby kogoś miał złapać lęk za kółkiem to to przecież nie jest chwila, zawsze można zjechać na pobocze itd.

Twój lęk jest więc kontrolowany przez Ciebie??Napad lęku przychodzi samoistnie, nawet wtedy, gdy jesteś na 100% przekonanych, że wiesz kiedy i jak Ci się to zdarza. Nerwica lękowa, owszem, nie nic wspólnego z "czymkolwiek". Ale my mamy wpływ na to, gdzie jesteśmy, gdy złapie nas atak, tym bardziej więc powinniśmy się wystrzegać sytuacji podwyższonego ryzyka.

W dalszej części swojej wypowiedzi wykazujesz zaskakująco jagnięcą naiwność. Ależ to JEST chwila, chwila utraty przytomności, rozmazania wzroku, rozpoczęcia drżenia rąk czy dekoncentracji-derealizacji. Pobocze, piszesz. Dobrze, niech będzie, że na płatnej autostradzie nerwicowiec ma szansę uniknąć zasilenia budżetu domu pogrzebowego. Wyprzedzanie sznurka aut, lewoskręty, jazda gęsiego w korku, jazda na oblodzonej powierzchni to naprawdę nie są dobre momenty spotkania z nerwicą. A gwarancji braku takowego nie ma. Stąd wniosek jest taki, jaki jest.

Masz z tym jakieś doświadczenie? Bierzesz leki na ataki lęku? Czujesz że po nich nie możesz prowadzić

Jestem nade wszystko miłośnikiem komunikacji miejskiej oraz fanatycznym zwolennikiem zmniejszenia obszaru wyznaczonego do jazdy samochodem w dużych miastach. Tak poprzez opłaty za parkowanie w centrum miasta, jak i poprzez wytyczanie bus-pasów oraz bustrampasów (pojawi się taki niedługo na warszawskiej trasie W-Z), wraz z ograniczeniem wjazdu aut do ściślego śródmieścia. Autobus przegubowy potrafi przewieźć kilkadziesiąt razy więcej ludzi niż samochód osobowy, zwłaszcza ze swawolnym królewiątkiem na pokładzie, który chce udowodnić za wszelką cenę, choć brak mu w spodniach, to nie brak w głośnikach. Mam prawo jazdy, ale niego niekorzystam z przyczyn ideologicznych.

Co do lęku, nie jestem w stanie Ci odpowiedzieć satysfakcjonująco. Nie cierpię na nerwicę lękową, nie mam żadnych napadów lęku ani derealizacji, ja mam nerwicę hipochondryczną z objawami wegetatywnymi spowodowanymi przez tężyczkę. Prowadzić nie odważyłbym się i tak, ponieważ często trzęsą mi się ręce oraz mam skurcze łydek i drętwieje mi głowa.

[*EDIT*]

[qoute="namiestnik"]Sugerujesz, że powinienem zakończyć swój żywot, albo przejść na żebranie pod kościołem? A może ufundujesz mi kierowcę albo taksówki tak na kilkadziesiąt do 400 km dziennie?[/quote]Sugeruję czasowe zwolnienie z pracy, tak by ustpąpily Ci wszelkie niebezpieczne objawy. Żebrać radziłbym jednak świecko, kościół nie lubi konkurencji, a wygląda to na schyłkowy okres idei sir Adama Smitha.

Mogę za to z chęcia zafundować Ci miesięczny na przejazdy po mieście, tak byś blachosmrodem nie utrudniał tysiącom ludzi dotarcia do szkoły pracy i innych miejsc przeznaczenia. Z pożytkiem dla nich i dla Ciebie.

  1
Nie wiem czy istnieje juz ten temat jesli tak to sorka.Mówi sie że w nerwicy wystepuje wewntętrzny konflikt ktory powoduje napiecia brak energii oraz róne zaburzenia wegetatywne czy też reakcje lękowe.Ja podczas swojej 3 letniej nerwicy lękowej skupiałem sie raczej na technikach medytacyjnych,afirmacjach itp.U mnie do nerwicy doszło na skutek bardzo silnego braku akceptacji swojego ciała.Zanim wystąpily objawy lękowe bardzo duzo cwiczyłem,trzymałem diete chcialem byc idealny pod wzgledem fizyczynym.Chcialem udowodnic otoczeniu i sobie ze jestem kims ,bowiem z dziecinistwa wynioslem bardzo niskie poczuciewlasnej wartosci.Totez cwiczylem na siłowni ,w domu,katowałem sie kiometrami na rowerze,basenik itp.Ciało faktycznie zyskało wygląd idealny ,kratka na brzuchu podziw kolegów i wziecie wśród kobiet,czułem sie Bogiem,ale płaciłem bardzo duzą cene za utrzymanie tego wizerunku,ciagła dieta i cwiczenia.W tym czasie nieświadomie budowalem w sobe lęk przed utratą tego gdy przestane cwiczyc i gdy przybierałem na wadze czułem nienawisc do tej częsci siebie.Jednym słowem chciałem byc idealny zawsze.I tu własnie zrodził sie konflikt między tym kim chce być a tym kim moge być.Po około 2 latach takiego zycia i morderczych treningow przyszedł dzien w którym poczułem sie bardzo zle i słabo,drętwienie nóg,dziwne drgawki ciała,bezssenosc,natłok mysli w głowie.Zrobilem badania i nic werdykt brzmiał nerwica.Lęk przed tyciem i byciem sobą przybral olbrzymie rozmiary i wreszczcie eksplodował z olbrzymia siłą.Gdybym najpierw popracowal nad akceptacja siebie byc może nie doszłoby do takiej sytacji.Od 1 dnia objawów nerwicy minęły już ponad 3 lata a ja przez caly ten czas walczyłem ciagle z nadwagą i z tymze demonem.Po dzis dzieni nienawidze nadwagi i tej czesci siebie.Tyle ze zamiast skonfrotowac sie z nim ja przez 3 lata uciekałem od niego w ćwiczenia ,diety,leki.Na moje nieszczęscie objawy lękowe odreagowywalem i niwelowałem obzarstwem i tak powstało błędne koło<bardzo częste w nerwicy>Jadłem bo czułem lęk przed jedzniem i jak zjadlem on rosl wiec znowu jadłem a kazda próba przerwania tego konczyla sie fiaskiem.Mozna powiedziec ze to przypomnia to bulimie ale nie jest to typowa bulimia.Dzis rozmawiajac z koleżanką uświadomila mi ze wszelkie próby niwelacji lęku i walki z nim nie wiele dadzą bo są one jedynie efektem wewnętrznego konfliktu.Konfliktu ze swoim ciałem którego sie boje oglądac w lustrze.Uświadomilem tez sobie że żeby lęk zniknął nie można od niego uciekac i zagłaskiwac go medytacjami i technikami relaksacyjnymi a trzeba sie najpierw skonfrontowac z jego zrodlem co dla mnie znaczy konfrontacje ze swoim cialem przed lustrem na przykład i zaakceptowaniem jego niedoskonałosci.Pojawi sie zapewne wielki dół i lzy i zlosc i wiele niemilych uczuc ale to ich sie bałem do tej pory spychając do podswiadomosci ale wtedy powinna pojawic sie ulga i brak lęku.Wtedy będe mogl pracowac z afirmacjami i medytacją,Nie twierdzę że są to złe techniki ale że najpierw powinnismy skonfrontowac sie z lękiem i uwolnic emocje i uczucia ktore w nas tyle czasu sie gromadzily.Ten post może troszke odbiega od tematu i jest mocno osobisty ale jeżeli komus pomoze kto miał podobny problem będe bardzo zadowolony.Pozdrawiam.

  1
Zaburzenia nie spotyka sie w czystej postaci ,w swych obserwacjach nieswiadomie i zbytnio powolujecie sie na czysta forme ktora wystepuje tylko w ksiazkowych definicjiach i klasyfikacji medycznej.Zaburzenia to konglomerat ,spektrum nerwicy jest ogromne [poczawszy od derealizacji ,przez panike napadowa,urojenie choroby (hipochondria) skaczywszy na objawach wegetatywnych] dlatego warto przyjac takie pojecie jak -objawy osiowe.Proba klasyfikacji wlasnych zaburzen na pdostawie jednostkowych objawow przypomina lapanie jedna dlonia 1000 motyli - lapiac 1 motyla musicie puscic go by zlapac drugiego ; tak i wy robicie ,ganiacie za objawami skaczac od jednego do drugiego na przestrzeni wielu miesiecy,gonicie ,skaczecie,badacie,drzycie,boicie sie ,panikujeciei itd itp ale we wszystkim ,doslownie we wszystkim towarzyszy wam lek.Z waszych przeziera strach tyle ze zmnenna tematyka.To jest objaw osiowy nerwicy i tylko w ten sposob powino sie rozpatrywac zaburzenie.Schizofrenie rowniez sie diagnozuje na podstawie objawow osiowych [znalem posrednio jedna dziewcyzne ktora 2 miesiace byla w psychiatryku i lykala zolafren by nie slyszec glosy,pozatym zyla normalnie zadnej shizy nie miala] U was chyba dominuje ZOK ,Zok to specyfika.Forma jej jest stala ,bardzo nieuchwytna,mozna ja jedynie przezywac -mowa o 'klaustrofobicznym' leku,czlowiek zamkniety w rygorach wlasnych nakazow i zakazow ; tresc jest niesamowicie zmienna ,moze przyjac postac religijna ,czytso technioczna a czasami calkowicie myslowa.Taka osoba mysli; tysiace mysli ,w postaci watpliwosci,jedna przesciga druga az kaczy sie panika.Jesli sie najbardziej boimi schizofreni [lek przed izolacja,moze odurzceniem] watpliwsci nawiaza do tej choroby i nadmiar watplwisci sparalizuje nam zycie ,oczyiwscie wsyzstko z lekiem w tle.Przypomne ze nagla mysl wywolana zle zinterpertowana rekacja naszego rogaznimu [kolatanie serca-zawal!] potrafi wywolac panike napadowa.Taka osoba mysli ze zaraz umrze ,ze to juz koniec,panikuje, trzesie sie ,caly swiat sie kreci ,czuje poczucie konca, nie wie co sie z nim dzieje itd. Druga mysl to poczucie choroby psychicznej ; duszenie jednej watplwiosci drugimi tylko poteguje lek przed schizofrenia,to ma swoj koniec, delikwent mysli ze jest na granicy choroby psychicznej i popada w panike; ma przed oczami juz zaklad zamnkiety ,z dala od rodziny ,wsyztsko co najgorsze bigea mu przed oczami.Mam wrazenie ze niejeden z was tak ma,ale nie jestem epwny ,uwaznie nie czytalem wasyzhc postow.Jesli kogos to pocieszy to powiem ze pare osob z schizofrenicznymi doswiadczeniami wspominalo ze przed wybuchem psychozy prze zmieisac czuli sie jakby byli na haju,Wy chyba tak sie nie czujecie, zreszta, ja kiedys lapalem powietrze,wydawalo mi sie ze moja noga nie jest moja palce mi sie samemu ruszaly a restza ciala sztywno tkiwla w miejscu i od bardzo dawna nic mi nie jest.

---- EDIT ----

No i co charakterystyczne dla takich mysli ,pojawiaja sie w najgiorsyzhc momentach.Jesli panna x kocha matke to siedizac obok nije pojawi sie mysl ze chce ja zabic jesli pan z idzie ulica i najbardziej boi sie urojen i objaowow schizofreni to pojawia sie wtedy kiedy najbardziej tego nie bedzie chcial myslac o tym.
Gadanie czy ktos ma schize czy nerwice do glupota psychoza to psychoza zadne drune glosy ,glosy o niczym nie swiadcza.Jesli dominuje lek przed urojeniem tak iz tworzy iluzje urojenia to nerwica jesli ma sie uropjenia przeslawdowcze a pozniej na widok ludzi ktorzy sie na nas gapia ze wszehc stron zaczynamy sie bac no to mozemy wteyd pogadac o urojeniach

  1
Witam ..jestem nowa tu osobą..od paru lat niestety choruje na lęki...Kiedys nie wiedzialm ze to nazywa sie lęk...objawy mialam .juz chyba od młodych lat .i były to objawy wegetatywne..pozniej przeradzały sie w stany emocjonalne ..szybka reakacja na stres..itp..Zaczeły sie objawy bolu serca problemy z oddechowe..a nastepnie .idąc czułam ze lece...ze jakby moja równowaga sie pogarsza ,ze nie moge zapanowac nad ciałem..czulam ze lece wjakas pzrestrzen..i nie wiedzialm co to jest chodzenie po innych lekarzach myslałam ze mma guy mozgu.itpI zbiegiem ktos ppwiedzial ze to nerwica ,depresja.itp
Byłam u psychiatry..jednego drugiego.leczona bylam seroxatem...i dalej nie wiedzial ze to pzrez nerwy moze cos takiego byc....objawy były takie realne ze trudno mi było uwiezyc ze to jakas depresja..ja myslam ze ludzie nerwowi to rzucaja czyms i juz..a nie ze robi taki mekxyk wmózgu..pozniej zczasem poczytalm ze to choroba nazywa sie lęk....czytajac forum.dopiero zrozumialam...Ale faktycznie czytajac wypoiwedzi ludzi ..faktycznie kazdy ma cos..i szybko czlowiek sobie pzrysfaja inne rzeczy Teraz np wiedzac ze to tylko choroba wymyslona pzrez nas.....pzrez nasz mysli..mozemy na tym zapanować..Ja wiem ze to nie ejst łatwe...ja np na sama mysl np ..musze isc na poczte..juz rano podswiadomie sie denerwuje....mdli mnie ..lae dalej ubieram sie szykuje sie..wychodze zdomu...i co sie dzieje ...napiecie mysle tylko aby dojsc..gadam sobie zaraz pzrejdzie...i najgorszy jest moment gdzy jestem dalko do domu i daleko do tego miejsca gdzie mam dojsc..nie wiem czy wy macie takie cocs...i wtym momecie wlasnie moze mnie dopac atak paniki..A pni psycholog powiedziala ze wychodze tylko dlatego ze sie zabezpieczam chodzi o to ..ze wychodze bo np..wiem ze jkaby co mieszka tam moja kolezanka i zasze moge zadzwonic po taxowke.i zabierze mnie do domu.i tylko daltego wychodze.Aleto tak meczy to caly czas ..ze czlwoiek po takim pzrejsciu czuje sie jak po padaczce..napiety zmeczony spocony..ze pozniej chce isc spac..bo jest tak wykonczony jakby biegł z 6 km..Teraz nic nie biore ide wlasnie ..ide padne pozygam sie..ale musze dojscNajgorsze jest ta mysl uciekania..ze chce uciekać jak sie zorjetuje ze jestem daleko od domu..to jest okropne.Ale jest ok zyje bez tabletek....zyje...wiem ze trzeba sie zmuszać,bo samo ni odejdzie.

[ Dodano: Pon Lis 06, 2006 7:51 pm ]
IZA

[ Dodano: Pon Lis 06, 2006 7:58 pm ]
Zazdrosze innym ludziom tego ze ida spokojnie wyluzowani i nie musza nic do siebie gadac...Tylko ida bo maja taki cel..i musza to zrobic .Aja idę bo musze walczyć z lekiem i gadc ze nic mi sie nie stanie.To jest najbardziej wkurzajace.Czy jest na to spokoj?

[ Dodano: Pon Lis 06, 2006 7:59 pm ]
Zazdrosze innym ludziom tego ze ida spokojnie wyluzowani i nie musza nic do siebie gadac...Tylko ida bo maja taki cel..i musza to zrobic .Aja idę bo musze walczyć z lekiem i gadc ze nic mi sie nie stanie.To jest najbardziej wkurzajace.Czy jest na to spokoj?

  1
do toya75

Skoro pisze, to chyba wiem co. Nie robie tego po to zeby sie ludzie przeze mnie pochorowali jeszcze bardziej :/

Wlasnie mi chodzi o to zeby uwierzyc ze wyleczenie zalezy od nas samych. Owszem, lęk nie leczony czyni spustoszenie, ale leczenie nie ma polegac na braniu tableteczek, bo nie masz chorego wybrakowanego mozgu czy czegos innego.
Myslenie ze leki tylko mnie uratuja prowadzi do nikad, bo co to za myslenie o nerwicy jak o chorobie ciala/ mozgu(to nie wybrakowanie komorek nerwowych)??? JAk wytlumaczysz ze wszystko fizycznie jest ok- nawet komorki nerwowe nie maja zadnych defektow, a zle sie czujesz???
Pomysl logicznie.
Tak traktuje ja wiekszosc ludzi i lekarzy. Dlaczego to wydaje sie oczywiste ze gdy zle sie czujemy fizycznie to trzeba cos na to wziac i po sprawie? Wiem jak lęk dziala na czlowieka. Nie mowie ze to nie jest trudne. Sama nawet doszlam do wniosku ze nie ma gorszej choroby, gdy traci sie panowanie nad swoim umyslem. Sama chorowalam moze z rok, nie wiem, przestalam w koncu zwracac uwage na ta chorobe bo nie jest prawdziwa ze tak powiem. I skutkiem tego ze przestalam sie skupiac na ciele (sprawdzac czy mi jeszcze serce bije, nie wychodzic z domu bo mam taki silny lęk i cala sie trzese)- minelo. Lekarz by powiedzial ze samo (bo nie udalo mi sie zastosowac dluzszej kuracji) Ale nie, nie samo, ciezka praca nad soba i wlasnym wnetrzem!
Mialam polaczenie nerwicy lękowej z wegetatywną. Ataki paniki, gdy mamy nie było w domu. Ataki w szkole, bo bałam sie tlumu, w autobusie. Czasem siedzialam na przystanku, z godzine bo cala sie trzeslam, serce wariowalo, swiat wirowal, a ja balam sie ludzi i przez to prosic o pomoc, czekalam az umre. Nie moglam w nocy zasnac bo mialam drzenie i mrowienie, polaczone z dretwieniem calego ciala, nog i rak, tez czulam ze mnie kluje, piecze, boli szczypie, mrowi mozg, okropne bole glowy. Nie moglam sie podniesc kanapy bo mialam mroczki przed oczami i balam sie ze padne, ciagle plakalam. Chcialam nawet szybko umrzec, byleby tak sie nie meczyc. Bywalo jezdzenie na pogotowie, ostatecznie mysli samobojcze, bo tak cierpialam, uwazalam ze nikt mnie nie rozumie, ze mialam tego dosyc. Ten lęk przed wszystkim byl nie do zniesienia, tak mi sie wydawalo.
Gdy bralam tabletki czulam sie jeszcze gorzej, po niektorych otumaniala dziwnie dobrze sie czulam, ale po odstawieniu 2x gorzej bo nie bylam przygotowana na kolejny atak. Myslalam ze juz jestem zdrowa! Tabletki sprawiaja ze czujemy sie moze zdrowo ale nie jestesmy!

Ale zaczelam myslec. Doszlam do wniosku ze nerwica wziela sie ze strachu przed czyms (u mnie przed ludzmi akurat) Wiec droga do wyleczenia to opanowanie tego strachu- czyli w moim przypadku olanie go i skupienie sie na czyms innym. Czytalam rozne artykuly w necie, ale przestalam, bo byly tak strasznie medyczne i zawsze mi sie wydawalo ze ludzie to piszacy nie wiedza o czym pisza wlasciwie, owszem lekarz zaobserwuje objawy, psycholog popyta o jakies przezycia z dziecinstwa, dowartosciuje (bo uzna ze to przez brak akceptacji siebie), podpowie jak z tym powalczyc, ale co z tego. Jak przestaniemy chodzic do psychologa i tak zostajemy z tym sami! Dobrze jest z nim porozmawiac jesli sie nei ma nikogo bliskiego.

Ale wystarczylo troche logicznie pomyslec. Lęk jest naszym wytworem, nie powstal znikad i nie jest jak obcy czlowiek ktory nas akatuje!. Jest czescia nas, dlatego tylko wlasnym nastawieniem mozna sie go pozbyc. Proponuje wiecej luzu w nerwicy, bo naprawde na nia sama sie nie umiera. Ciagle sie choruje przez wyolbrzymianie i ciagle myslenie o niej jak o chorobie smiertelnej.
Dopiero skutki podgrzewanego stresu oslabiaja i wyniszczaja organizm. A na stresy sa rozne rady, na pewno nie tabletki!

Skoro juz chcesz odstawic tabletki, bo nie dzialaja, to patrz co robisz- przyzwyczailas organizm do nich- masz atak nawet podczas ich brania bo nie dotarlas do zrodla swojej nerwicy! Probujesz tuszowac objawy tabletkami, ale to do nikad nie zaprowadzi, predzej czy pozniej bedziesz miec atak no i nie umiesz z nim przez tabletki sobie poradzic :/

Ja naprawde chce ludziom pomoc, bo wiem ze da sie i jak da sie pokonac nerwice. Wiem ze w silnym leku zrobi sie wszystko, nie mysli sie o konsekwencjach brania chemii i uwaza sie ze to jedyne wyjscie. Sama wyszlam z tego, bez chemii i psychoterapeutow. A i bliscy sie ze mna nie cackali, po jakims czasie mieli juz tego zmyslania mojego dosyc i narzekania jakie to zycie dla mnie jest okrutne (zabolalo, a jak- w koncu myslalam ze umieram, a tu taki ignor). Teraz widze ze dobrze zrobili, bo w koncu zmusilo mnie to do myslenia i do szukania w sobie tej SIŁY
Warto sie pomeczyc i nauczyc sie podejsc do lęku z dystansem, na pewno w koncu sie uda. Czasem jest bardzo silny, wiem, ale czasem na pewno mozna zaczac myslec racjonalnie i zaczac wierzyc troche w siebie!

I prosze Was nie nastawiajcie sie od razu anty-, przemyslcie troche dluzej to co napisalam, bo zrobilam to nie z nudow, tylko chce pomoc. Widze ze duzo ludzi nie wie jak, wiec ja podpowiadam.
Pozdrawiam i zycze wyzdrowienia :)

  pierwsze zajęcia
Ponizej zamieszczam metode relaksacji autogennej Schultza dla zainteresowanych, ktora praktykowalismy na ostatnich zajeciach z psychoterapii

http://mcgyver.wi-net.pl/schultz.mp3

A tu pare slow o treningu:

Autorem tego treningu jest berliński lekarz prof. J.H.Schultz. Nazwa pochodzi od greckiego słowa "autos"- sam i "genos"- początek, pochodzenie, ród. Autogenny znaczy więc: ćwiczący własne EGO.
Różnica między stanem hipnotycznym a autogennym polega na tym, że w pierwszym przypadku człowiek znajduje się pod wpływem działania hipnotyzera, a w autogenii - pod wpływem samego siebie.
Trening Schultza ma bardzo szerokie zastosowanie w leczeniu wspomagającym przy różnego rodzaju neurozach i zaburzeniach psychosomatycznych, dolegliwościach hormonalnych, w neurologii, foniatrii, położnictwie, stomatologii i przy drobnych zabiegach chirurgicznych.
Metoda sprawdziła się w wielu dziedzinach , m.in. w poradniach wychowawczych i małżeńskich, w sporcie (przed startem) i sztuce aktorskiej (przy opanowywaniu tremy przed występami). Tak więc metoda treningu autogennego znajduje zastosowanie we wszystkich stanach chorobowych, które mają źródło psychogenne, a także przed wykonaniem ważnych działań, wymagających wysiłku fizycznego i psychicznego.
Dr Karel Vojacek - z oddziału psychiatrycznego FNsP I Praha podaje , że obiektywne badania kliniczne (EEG, EKG) dowodzą, że metoda ta wpływa na łagodzenie, a nierzadko usuwa objawy chorobowe. Dr Vojacek stosuje tę metodę przy następujących chorobach:

- nerwicowy częstoskurcz serca i nerwowe połykanie powietrza,
- choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy,
- dławica sercowa (połączona ze stanami lękowymi),
- dusznica oskrzelowa,
- nerwice narządowe (dyskinezje dróg żółciowych, spastyczne stany jelit, zaparcie),
- męczliwość, migrena i moczenie nocne,
- naczynioruchowe bóle głowy,
- nadciśnienie tętnicze,
- nadczynność tarczycy,
- pokrzywka i świąd nerwicowy,
- ruchy przymusowe (tiki) i wymioty psychogenne,
- wegetatywne zaburzenia krążenia i przewodu pokarmowego

Trening składa się z 6 elementów, które z siebie wynikają i następują po sobie: uczucie ciężaru, uczucie ciepła, regulacja pracy serca, regulacja swobodnego oddychania, uczucie ciepła w całym organizmie, uczucie chłodu na czole. Początkowo ćwiczenia nie powinny być długie (3-5 minut - tylko uczucie ciężaru), później do 10 minut (uczucie ciężaru i ciepła), finalnie 15-20 - wszystkie elementy. Vojacek i Kratochvil doradzają wykonywanie treningu kilka razy dziennie: przed podjęciem pracy, po południu i wieczorem - przed zaśnięciem, z przerwami między ćwiczeniami - co najmniej 60 minutowymi. Ćwiczenia przeprowadzamy w pokoju przewietrzonym, cichym, z dobrą temperaturą powietrza (ok. 20 stopni C) tak, aby nie drażniło odczuwanie zimna, gorąca czy duszności. Trzeba rozluźnić kołnierzyk, pasek i inne krępujące ciało części garderoby. Należy położyć się na wygodnym tapczanie, leżaku przykrytym materacem lub na materacu na podłodze. Pod kark podłożyć wałek lub twardą poduszkę. Ponieważ na początku nie wiemy, jak należy przeprowadzać ćwiczenia, pomaga nam w tym terapeuta. Po wygodnym zajęciu miejsca, zalecamy 2-3 razy głęboko odetchnąć, a następnie staramy się wygasić w sobie wszelkie aktualne tematy myślowe, z wyjątkiem jednej intencji - zupełnego odprężenia psychicznego. Dla stworzenia bariery dźwiękowo-tematycznej dobrze jest włączyć odpowiednią (spokojną) muzykę. Dzięki niej szybciej uzyskamy stan zupełnego rozluźnienia wszystkich mięśni szkieletowych, zwiotczenia mięśni brzucha, szyi, karku, mimicznych twarzy, nawet języka i podniebienia. Wystarczy 5 minut, aby odprężenie mięśniowe i naczyniowe dało pełne odprężenie psychiczne. Wszystko zależy od umiejętności koncentracji.
Dla dobrego opanowania treningu nieraz trzeba ćwiczyć 3-9 miesięcy. Ale warto spróbować, gdyż autogenia przeżywana jest jako stan błogości, a równocześnie jako stan bliski senności. Po upływie 5-10 minut relaksu , należy sugestywnie wyprowadzić się z tego stanu, wstać powoli, odetchnąć kilka razy głęboko, wykonać kilka ruchów gimnastycznych i zacząć coś robić. Stan treningu autogennego jest podobny do stanu hipnozy, choć świadomość jest zachowana. W czasie treningu jest świadomość ograniczona jest do poczucia istnienia, egzystencji i jeśli sugestie są pozytywne, to istotnie pacjent w tym stanie odczuwa subiektywnie poczucie sprawności psychicznej i fizycznej, a więc zdrowia. Poczucie to pozostaje przez dłuższy czas, a jednocześnie różne zaburzone funkcje narządów organizmu wracają do normy.